Miejsce, w którym mieszkamy daje nam wiele spacerowych możliwości. Bezpośrednio z domu możemy wyjść w góry i cieszyć się widokami, a do tego ciszą i spokojem. Mieszkamy w miejscu, gdzie turystów praktycznie nie ma. Spotykamy miejscowych biegaczy czy narciarzy biegowych, trochę osób spacerujących z psami. Gościom, którzy nas odwiedzili ostatnio chcieliśmy pokazać nasze trasy „koło komina”. Wybraliśmy się więc do Wodospadu Szklarki, oczywiście z psami.
Jakuszyce pożegnały nas przepięknym zachodem słońca. Za to Sudety Zachodnie powitały nas przepięknym słońcem i wspaniałą widocznością. Bez problemu mogliśmy podczas spaceru obserwować Szrenicę czy Śnieżne Kotły.
 |
Śnieżne Kotły |
Nasze kroki w składzie cztery człowieki i 5 psów skierowaliśmy naszą ścieżką spacerową w kierunku Szklarskiej Poręby Dolnej. Jest to najmniej turystyczna część Szklarskiej Poręby. Nie jest to dziwne, bo do wszystkich atrakcji jest stąd po prostu daleko. Możemy tu jednak napotkać ciche i spokojne uliczki, z klimatycznymi domkami wybudowanymi w typowym dla okolicy stylu. Jeżeli cenicie ciszę i spokój, to jest to idealne miejsce dla Was. Nie uświadczycie tu straganów jarmarcznych i wszechobecnego tłoku, tak typowego dla Szklarskiej Poręby Górnej.
 |
Śnieżna TollYetka Mango |
Podczas spaceru słońce grzało, bez okularów przeciwsłonecznych nie dało się iść. Psy biegały przeszczęśliwe – nasze panny znały doskonale drogę, którą szliśmy. Mango z Fadkiem nie mogły się zdecydować – czy należy biec za Uszatymi, czy może jednak warto pilnować właścicieli – a nuż Yeti ich porwie…
Kopny śnieg dawał się nam we znaki. Szło się trudno, ale wciąż optymistycznie podążaliśmy przed siebie. W czasie tego spaceru udało nam się obetrzeć nogi, przemoczyć buty i na całe szczęście nie zrazić naszych gości do chodzenia po górach 🙂 Najważniejszy punkt spaceru był dopiero przed nami.
Po drodze do Wodospadu Szklarki, mijaliśmy Chybotek. Ukryty pod śniegiem, nie został specjalnie zauważony 😉 Należy jednak pamiętać, że od XIX wieku jest on jedną z głównych atrakcji Szklarskiej Poręby. Chybotek to kilka granitowych bloków skalnych, które leżą jeden na drugim, a ten położny najwyżej ma ponad 4 m średnicy. Jest on wsparty tylko w 2 miejscach i łatwo go można rozkołysać. Ze względu na swój charakterystyczny kształt jest nazywany Misą cukru. Swoją drogą, to magiczne miejsce wg podań i legend walońskich. To tu znajduje się wejście do podziemnego skarbca… kto wie, może następnym razem spróbujemy się tam dostać…
Na końcu naszej wyprawy naszym oczom ukazał się parking pełen aut i stragany. Wiedziała, że dotarliśmy do Wodospadu. Muszę Wam jednak powiedzieć, że poczuliśmy się jak turyści i kupiliśmy sobie oscypki na ciepło (nie hejtujemy! były pyszne!) – ja wersja z żurawiną, a Paweł z domowym sosem czosnkowym (żyje i nic mu nie jest!). Mówię Wam REWELACJA! Nasze psy dostały oscypki od Pana Sprzedawcy (jeżeli trafi do nas, to serdecznie Go pozdrawiamy – robi Pan mega sos czosnkowy!!).
Posileni ruszyliśmy w kierunku kasy. Niestety wstęp na teren Karkonoskiego Parku Narodowego jest płatny i obowiązuje tu bezwzględny zakaz puszczania psa luzem! Spacer do Wodospadu jest krótki ale za to jaki przyjemny 🙂
Wodospad Szklarki, to 2 pod względem wysokości wodospad w Karkonoszach (największy jest Wodospad Kamieńczyka). Położony jest na wysokości 520 m n.p.m., a jego wysokość to 13,3m wysokości. Zimą zamarznięty, wygląda przepięknie. Możecie sobie zrobić zdjęcie pod wodospadem, możecie zrobić sobie foto z bernardynem, którego właściciel stacjonuje tu od lat, a także możecie zjeść i wypić coś ciepłego w Schronisku Kochanówka. Budynek wybudowano w 1868 roku. Przyjęto nas z psami – dostaliśmy oddzielną salę. Niestety Panie kelnerki boją się czterołapych, ale przynoszą jedzenie i są bardzo sympatyczne. Polecam Wam racuchy z jabłkami! Takie pycha robiła tylko moja babcia! Posypane cukrem pudrem i podane z konfiturą malinową – no smak dzieciństwa jak nic! Kalorie?! Kto by się przejmował kaloriami podczas górskich wędrówek – tu wszystkie grzeszki kulinarne są wybaczane 🙂
 |
Wodospad Szklarki oraz Hollywoodzki Welsh Corgi Cardigan |
Droga powrotna wzdłuż rzeki Kamiennej jest bajeczna. Polecam Wam odwiedzenie tego miejsca i wędrówkę w stronę Michałowic. Zamiast w dół, to większość trasy szliśmy do góry. Nie mieliśmy siły gadać, w głowie mieliśmy tylko jedną myśl – DOM! Tylko psy nie wykazywały żadnego zmęczenia i cały czas gnały do przodu, od czasu do czasu odwracając się i upewniając czy idziemy za nimi.
Na bank spaliliśmy racuchy, i jeszcze parę innych grzeszków tego weekendu… Dawno nie cieszyłam się tak na widok domu! Gorąca herbata i kanapa… Już wiem, że powiedzenie „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” wymyślił ktoś, kto właśnie odbył wędrówkę przez góry 😉