Są dwie rzeczy, które kochamy najbardziej to góry i woda (najlepiej jeziora). Oglądając hollywoodzkie produkcje zawsze jesteśmy urzeczeni scenami kąpieli w zbiornikach wodnych, na tle których widnieją góry. W Polsce jest to również możliwe. Kilka lat wstecz byliśmy w takim miejscu – Radków położony u podnóża Gór Stołowych, gdzie ponad zalewem króluje Szczeliniec Wielki, Jezioro Żywieckie i teraz Jezioro Bukówka. Cudze chwalicie, swego nie znacie chciałoby się rzec 🙂
Drugiego dnia naszego urlopu skręcona kostka dawała się we znaki. Było wiadomo, że raczej ten dzień spędzimy w samochodzie niż na nogach. Postanowiliśmy zjeździć okolicę i poszukać przygód bardziej stacjonarnych. Odwiedziliśmy kowary, zjeździliśmy je oglądając stare domy, dotarliśmy na dworzec i na wspaniały wiadukt kolejowy (mam nadzieję, że linia do Karpacza zostanie wznowiona). Odwiedziliśmy naszą ukochaną Przełęcz Okraj i podziwiałam (jak zawsze) domku rozsiane po halach w Małej Upie, byliśmy na czeskich zakupach i wcinaliśmy różne pyszności.
W końcu dotarliśmy w miejsce, którego nie ma na mapie 😀 Wjechaliśmy w jakąś boczną drogę, która robiła się węższa i węższa aż w końcu przejechaliśmy grzbiet góry i znaleźliśmy się w Czechach 😀 Wróciliśmy przez Lubawkę i szukaliśmy jakiegoś miejsca, gdzie możemy dać się psom wybiegać. Mamy takie poczucie, że psy muszą mieć codziennie zapewnione aktywności – czyni je to szczęśliwymi, po prostu. Wodząc palcem po mapie znaleźliśmy zbiornik wodny. Wiedzieliśmy, że to strzał w 10 i będzie to najlepszy prezent dla psów, po przejechaniu kilkuset kilometrów w aucie.
Pierwszy przystanek zrobiliśmy zgodnie ze znakami, które nad wodę prowadzą. Kilka aut i zapora zrobiły na nas wrażenie – jednak chcieliśmy znaleźć miejsce, gdzie psy będą mogły do wody wejść. W związku z tym ruszyliśmy dalej! Dotarliśmy do Miszkowic i tam odbiliśmy nad wodę. Było idealnie!!! Płasko, super łagodne zejście i kaczki! Kuśtykając poszliśmy pławić psy.
Uważać należy na rybaków oraz na biwakujących tu ludzi – przyczepy, namioty. Jednak wszyscy uśmiechnięci, sympatyczni, niektórzy też z czworonogami. Minęliśmy ich i znaleźliśmy miejsce, gdzie już nie było nikogo. Pływanie, ganianie kaczek, łowienie różności z dna jeziora i wyszukiwanie resztek ryb w krzakach. Zapewniamy Was, że psom atrakcji tu nie zabraknie 😉
Jezioro Bukówka, to oczywiście sztuczny zbiornik wodny. Powstał w latach 1979-1988 po zbudowaniu na przełomie Bobru przez Szczepanowski Grzbiet zapory. Jest to zbiornik retencyjny, pozwala zasilać koryto Bobru w okresach suszy. Niestety nie ma tutaj żadnego strzeżonego kąpieliska, ale w weekendy bywa tłoczno – windsurfing, żaglówki – można poczuć się prawie jak na Mazurach (z górami w tle).
Jeżeli macie dosyć chodzenia po górach, lub szukacie relaksu to możemy Wam polecić to miejsce. Uważajcie tylko na rybie łby w trawie, bo Wasze futra mogą chcieć skorzystać z tej jakże mocno pachnącej perfumy. Poza tym – kocyk, koszyk z jedzeniem i super relaks gwarantowany. Miejscowi są tu głównie w weekendy, a turyści nadal nie wiedzą o tym miejscu, dzięki czemu w tygodniu jest cicho i spokojnie.
Wieczorem wyszliśmy na miasto (korzystałam z tego, że kostka bolała mniej). Znaleźliśmy bardzo niepozorną knajpkę, gdzie postawiliśmy na placki ziemniaczane z sosem borowikowym. Jedzenie było przepyszne, placki idealnie wysmażone ale nie spieczone, a grzybów w sosie było mnóstwo. Knajpka mieści się na głównej ulicy Konstytucji 3 Maja, przy samym rondzie i nazywa się Geneza Smaku. Ludzie obok jedli placki po cygański czy zbójnicku (co restauracja to inna nazwa tej popularnej potrawy) – porcje były olbrzymie, a sosu i mięsa nie brakowało tam na bank. Mogę Wam z czystym sumieniem polecić to miejsce 🙂