Królowa Sudetów

Chociaż raz w roku należy odwiedzić Królową Sudetów. My również postanowiliśmy zrobić to tym razem. Kostka czuła się w miarę ok więc zapadła decyzja idziemy. Bardzo chcieliśmy żeby była dobra widoczność i codziennie wypatrywaliśmy tego, co się działo na szczytach. Brak chmur i pięknie widoczna z dołu Śnieżka przekonała nas do wyprawy.

Śnieżka nazywana Królową Karkonoszy jest ulubioną destynacją wszystkich turystów. Niezależnie od pogody są tu tłumy (no może wyjątkiem jest listopad i marzec). Karkonosze kochamy całym serduchem. To tu uciekliśmy z Warszawy, to tu czujemy się, jak w domu, to tu powiedzieliśmy sobie TAK chociaż jesteśmy ze sobą ponad 10 lat! Dziś zabierzemy Was na Śnieżkę, którą przynajmniej raz w roku należy odwiedzić!

ŚNIEŻKA – NASZ CEL

Nasze podejście rozpoczęliśmy z ulicy Olimpijskiej. Skierowaliśmy się na zielony szlak, którym mozolnie pięliśmy się do góry. Szliśmy dzielnie, psy przodem przypięte do pasa trekkingowego dzielnie parły na przód. Zielony Szlak znany jest również, jako Droga Bronisława Czecha. Po ok. 30 minutach marszu napotykamy punkt widokowy, gdzie możemy odpocząć i podziwiać panoramę Grzbietu Kowarskiego i Czarnego Grzbietu. Robimy przerwę na fotki i kiedy zaczynają pojawiać się ludzie, to zabieramy psy i wyruszamy dalej.

śnieżka z psem

Po kilku minutach szlak łączy się z głównym szlakiem prowadzącym do Samotni ze Świątyni Wang. Tu robi się już nieco tłoczno… Niestety Śnieżka nie jest oblegana tylko zimą, ale na taką wyprawę musimy poczekać jeszcze trochę.

Tu robimy kolejny postój, a raczej psy zaliczają kąpiel w potoku. Woda jest cudownie zimna, a na nas pada ostre słońce. Siedząc sobie nad potokiem wzbudzamy olbrzymie zainteresowanie. Padają pytania o corgi, o rasę, o to skąd są psy i jak to jest mieć ich tyle (mieliśmy ich raptem 2 sztuki). Dużo dzieci, które koniecznie chciały psy pogłaskać i nikt nie pytał nas o to czy one sobie życzą. Niestety musimy wciąż i wciąż tłumaczyć ludziom, że pies to nie pluszowa zabawka, ma swoje humory, ma lepsze i gorsze dni, a idąc do góry jest też zmęczony. Dla nas najważniejszy jest komfort naszych psów i mam w nosie jak ludzie odbierają nasze kategoryczne nie na chęć ich głaskania.

TŁOK NA SZLAKU, CZYLI WSZYSCY IDĄ NA ŚNIEŻKĘ

Tłok na szlaku jest olbrzymi, momentami czują się jak na Marszałkowskiej przed Świętami, kiedy to wszyscy gonią w poszukiwaniu ostatnich gwiazdkowych prezentów. Dobrze, że wyszliśmy dosyć późno, to sporo osób schodzi w dół. Nad Małym Stawem robimy kolejny przystanek i pstrykamy kilka fot. Wzbudzamy znów wielkie zainteresowanie, ustawione psy i aparat powodują, że przy barierkach zbiera się grupka gapiów.

śnieżka z psem

Docieramy po Samotni, w której ścisk i tłok. Szybka decyzja i wyruszamy do Strzechy Akademickiej. Olbrzymim plusem Sudetów są liczne schroniska. Dzięki temu tłok się rozładowuje trochę 😉 Ostatni rozmawialiśmy z moim tatą, który wędrował z kolegami i nie było nic. Jedno Schronisko w Komańczy i potem cisza i pustka i namiot. Ma to oczywiście swoje uroki, ale dziś jesteśmy uzależnieni od wygód. Sudety są pod tym względem cywilizowane.  W Schronisku Strzecha Akademicka polecam Wam przepyszną Zupę Gulaszową – tak dobrą jadłam tylko u mojego taty. Dużo wkładu i świetnie doprawiona. Polecam się zatrzymać. Karmimy siebie, psy i podziwiamy widoki.

śnieżka z psem

Docieramy do Domu Śląskiego. Przed nim, w miejscu dawnego schroniska Obrì Bouda znajduje się punkt widokowy. Rozpościera się tu widok na Dolinę Obri Dul, która jest nazywana także Olbrzymią Doliną lub Kotłem Olbrzyma.  Jestem zachwycona tym, co widzę. To jedno z najpiękniejszych (naszym skromnym zdaniem) miejsc w Sudetach. Warto tu dojść i podziwiać 🙂

śnieżka z psem

ŚNIEŻKA

Pierwsze z czym kojarzy nam się Śnieżka to „statek kosmiczny”. Jest on niczym innym, jak wysokogórskim obserwatorium meteorologicznym. Jest to jedno z dwóch wysokogórskich obserwatoriów – drugie jest ma Kasprowym Wierchu. Obserwacje meteorologiczne funkcjonuje na Śnieżce od 1880 roku. W 1976 roku wylądowało tu UFO czyli obecny budynek obserwatorium. Wielka szkoda, bo na chwilę obecną nie ma możliwości zwiedzania obserwatorium.

śnieżka z psem

Na Śnieżce znajduje się również kapliczka. Należy ona do Parafii Nawiedzenia NMP w Karpaczu. Jest to najstarszy obiekt na Śnieżce oraz ostatni najstarszy obiekt barokowy położony tak wysoko. Kapliczka została ukończona w 1681 roku. Do roku 1810, kiedy to działał Zakon Cystersów, msze odbywały się tu regularnie. Później pełniła ona funkcję prowizorycznego schroniska. Co roku 10 sierpnia o 12.00 odbywa się tu msza. Jest ona związana z odpustem ku czci św. Wawrzyńca. Tradycja ta jest tu pielęgnowana od 1981 roku.

śnieżka z psem

Na szczycie mieliśmy olbrzymie szczęście – piękna widoczność. Widać było wszystko dookoła – łącznie z akcją ratowniczą po czeskiej stronie. Proszę uważajcie na siebie w górach i pamiętajcie – to my jesteśmy tam gościnnie i tak traktujmy góry – zawsze z szacunkiem. Po kilkunastu minutach pogoda zmieniła się diametralnie – przecierały się chmury i widać było to, co blisko.

śnieżka z psem

BIAŁY JAR

Zeszliśmy szybko i bez problemów. Skierowaliśmy się Czarnym Szlakiem (zwanym też Śląską Drogą) w kierunku Kopy i następnie Białego Jaru. Tu możecie wjechać wyciągiem i iść dalej na Śnieżkę lub zjechać do Karpacza (nie polecamy tego rozwiązania – przyjemniej jest wędrować). Jeżeli nie wiecie, bo pamiętać to raczej mało prawdopodobne, to Biały Jar jest miejscem jednej z największych tragedii w polskich górach. To tutaj w 1968 roku zeszła lawina, która pogrzebała 19 osób. Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj KLIK i tutaj KLIK.

Teraz jest tu przyjemnie i cicho. Za cicho, za spokojnie. Tylko tablica informacyjna i kamień pozostały po pomniku przypomina o tym co tu się stało 48 lat temu. W ciszy zastanawiam się i oglądam zbocza. Patrzę przed siebie i nie mogę uwierzyć, że śnieżny jęzor pokrywał tu wszystko. Chwila zadumy, psy zaliczają strumień i idziemy w dół Czarnym Szlakiem. Mijamy po drodze turystów w trampkach. Szuter i kamienie osuwają się spod nóg, pani ląduje na ziemi. Nawet nie mam siły pytać czy wszystko ok. Widzę, że pani wstaje i idzie dalej, nie jest jej łatwo. Naprawdę wybieranie takich szlaków w trampkach nie jest mądre. To wszystko, co pokazują co rok w Internetach jest prawdą. Ludzie wychodzą w sandałach, trampkach, japonkach i innym „specjalistycznym” obuwiu. Do tej pory nie jestem w stanie wyjść z podziwu dla ich uporu w zdobywaniu szczytu w tym co mają nogach 😉

ki park narodowy z psem, welsh corgi, welsh corgi cardigan, corgi
fot.www.naszesudety.pl

ŻARCIE ZAŻARCIE

Bezpiecznie schodzimy do Karpacza i podążamy do restauracji U Ducha Gór. Pysznie i miło – psy dostały wodę, zanim Kelner zaczął rozmawiać z nami. Wielki plus. Jedzenie też rewelacja! Moglibyśmy tam się stołować codziennie 🙂 Polecamy!

śnieżka z psem

Podsumowując: przeszliśmy 17km. Czuliśmy w nogach zdecydowanie. Padliśmy po powrocie – zarówno my, jak i psy. Spokojnie całą noc śniliśmy kolorowe górskie sny.

śnieżka z psem
Share: