Główny Szlak Sudecki – nasza historia

Obiecaliśmy Wam przy poprzednim poście o Głównym Szlaku Sudeckim (GSS), że opowiemy o naszych odczuciach, o tym co wyszło i o tym, co było totalną masakrą. Opowiemy Wam o tym dlaczego nie przeszliśmy całości, a także o tym czy planujemy wrócić i dokończyć wędrówkę.

O GSS pisaliśmy tutaj (klik!) Przygotowania do niego były dosyć długie – budowanie kondycji naszej i psów, dobranie ekwipunku psiego i ludzkiego i wybranie odcinków, które będziemy dziennie przemierzać. Zobaczcie, jak zaplanowaliśmy naszą wędrówkę i zobaczcie co udało nam się zrealizować.

GŁÓWNY SZLAK SUDECKI

GSS łączy Świeradów Zdrój z Prudnikiem i liczy 440km długości. Biegnie przez 12 pasm górskich i nie ma znaczenia, z której strony go rozpoczniesz – jest to właściwie porównywalna trudność. My z oczywistych względów rozpoczynaliśmy naszą wędrówkę w Świeradowie i mieliśmy na przejście 6 dni. W związku z tym planowaliśmy dojść do Zygmuntówki – łącznie 153km.

GSS

ŚWIERADÓW ZDRÓJ – SZRENICA 31km

Do tematu podeszliśmy ambitnie! Co tam wejście na Stóg Izerski, potuptanie kilkudziesięciu kilometrów (zejście do Szklarskiej Poręby) i wejście na Szrenicę! Ale mogę powiedzieć WE DID IT!!! Natomiast czy było to rozsądne? No nie jestem przekonana… ale od początku.

GSS

Naszą wędrówkę rozpoczynamy na deptaku w Świeradowie i kierujemy się czerwonym szlakiem do Schroniska na Stogu Izerskim, a następnie przez Wysoką Kopę, Zwalisko, Wysoki Kamień do Szklarskiej Poręby, by tam rozpocząć mozolne podejście na Szrenicę. Tak w skrócie wygląda ta trasa. Z pozoru bardzo łatwa, bo przecież Góry Izerskie trudne nie są ale tak naprawdę okazała się wymagającym marszem.

GSS

Pogoda na całym odcinku nas nie rozpieszczała – lał deszcz, było okrutnie zimno i zewsząd otaczały nas chmury. Powiem szczerze, że gdybym miała wędrować sama, to umarłabym tam ze strachu! Przez te 31km spotkaliśmy 4 osoby, co w tą pogodę było i tak sporą ilością 😀 Całe Izery przeszliśmy bezproblemowo, natomiast w Szklarskiej miałam serdecznie dosyć i gdyby nie zabookowany nocleg na Szrenicy i moja olbrzymia nadzieja na piękny wschód słońca, to poddałabym się. Warto było dotrzeć na sam szczyt! W Schronisku na Szrenicy zjedliśmy obiad i padliśmy. Psy padły, jak tylko przekroczyły próg pokoju.

GSS

SZRENICA – SAMOTNIA 19km

To wydawał się najłatwiejszy fragment naszej wędrówki. Wszak będziemy wyspani, na wierzchowinie – co może być trudnego w tej wędrówce? Ano jedna i najistotniejsza rzecz – poprzednie 31km w nogach i 2 podejścia. Okazuje się, że 2 dzień jest najtrudniejszy…

GSS

Poranek drugiego dnia naszej wędrówki przywitał nas pięknym wschodem słońca. Przysięgam, że wschody słońca w górach są niesamowite! Widzicie bezkres i oblewające go promienie budzącego się słońca. Dla takich wschodów warto wstawać w środku nocy! Pooglądaliśmy, porobiliśmy zdjęcia i wróciliśmy dospać – jesteśmy zdecydowanie sowami i poranki nie są naszą mocną stroną. Po kilku godzinach wyspani wstaliśmy na śniadanie i gotowi do dalszej wędrówki wyszliśmy na szlak.

GSS

Pamiętacie, że dnia poprzedniego było okrutnie zimno i padało? Dnia drugiego dla odmiany nie było ani jednej chmurki na niebie, było za to palące słońce i brak kremu ochronnego… W zasadzie to krem gdzieś w plecaku był, ale kto by go szukał. Przyznaję, że do Petrovki doszliśmy w całkiem dobrym czasie i całkiem rześko, natomiast pierwszy kryzys przeżyłam w Schronisku Odrodzenie gdzie zatrzymaliśmy się na obiad. Poszliśmy jednak dalej i na wysokości Małego Szyszaka omsknęła mi się noga ale poszłam dalej. Chciałam udowodnić sobie, że nic się nie stało i dojdę. Ale z każdym krokiem było gorzej i gorzej. Paweł szedł rześko a mi każdy krok sprawiał ból. Nie wiem jakim cudem i jak wielką siłą woli i dopingiem Pawła dotarłam do Schroniska Samotnia. Byliśmy wykończeni i spaleni słońcem. Psy marzyły tylko o miękkim kocu i łóżku, a my o gorącym prysznicu…

GSS

SAMOTNIA – BUKOWIEC 28km

To miała być łatwa wędrówka. Wszak wychodzimy na niemal płaski teren, jesteśmy koło domu. Ale nie dane nam było dokończyć tego kawałka drogi. Kiedy zeszliśmy do Karpacza, to stopa nie dawała mi szans. Zostało nam zejść do domu. Powiem Wam szczerze, że warto było wykąpać się i położyć we własnym łóżku!

GSS

Zrobiliśmy sobie 1,5 dnia przerwy i wróciliśmy na szlak. Rozpoczęliśmy wędrówkę z Karpacza i doszliśmy do Bukowca. To był spacerek w porównaniu do 2 poprzednich dni. Ale dla mnie był to zbyt duży wysiłek, pomimo starych butów i odpoczynku w Bukowcu skończyliśmy nasz marsz…

GSS

Czy się poddałam? Na pewno nie. Rozsądek wygrał z chęcią dalszego wędrowania. To była słuszna decyzja.

GSS

TO JESZCZE NIE JEST KONIEC

Nie bój się dużego kroku. Nie pokonasz przepaści dwoma małymi.
David Lloyd George

Na GSS jeszcze wrócimy i na pewno pójdziemy nim dalej. Czy będziemy szli od początku? To się okaże. Wiemy, że chcemy dokończyć to, co rozpoczęliśmy. Najważniejsze jest podchodzić z głową do swoich pomysłów!

GSS

To co? Do zobaczenia na szlaku!

Share: