Czeska Szwajcaria była na naszej liście miejsc do zobaczenia odkąd się przeprowadziliśmy w góry. Pomimo tego, że jest blisko, to dotarliśmy tu dopiero teraz! Wiemy już, że kolejny raz wrócimy tam już w powiększonym składzie być może już jesienią.
Czeska Szwajcaria położona jest na styku Polski, Czech i Niemiec. Jest to miejsce niezwykłe, do którego mamy raptem 140 km, a dojazd jest dla nas wyzwaniem. Trasa Polska-Czechy-Polska-Niemcy-Czechy to niemal 3-godzinna podróż. Ale WARTO było pokonać ją aby zobaczyć to piękno powstałe z natury!

CZESKA SZWAJCARIA
Park Narodowy, który znajduje się tutaj jest według nas najpiękniejszym parkiem w tej części Europy. Rozciąga się on pomiędzy miejscowością Hrensko oraz miejscowością Chřibská. Od północy sąsiaduje z niemiecką Saksońską Szwajcarią, a od południa z Obszarem chronionego krajobrazu Łabskie Piaskowce.
Jego największymi atrakcjami są Brama Pravcicka oraz Wąwóz Edmunda. Wąwozem organizowane są spływy łódką, ale zabrakło nam czasu na tą atrakcję tym razem. Na pewno wrócimy tu, bo wąwóz wygląda obłędnie!

Według nas auto należy zostawić w miejscowości Mezni Louka i stąd wyruszyć szlakiem na Bramę Pravcicką. Zdecydowanie odradzam wyjście z Hrenska, które jest zatłoczone i ma droższe parkingi oraz tłumy turystów. W miejscowości Mezni Louka parking kosztuje za cały dzień 150 CZK, a i tłumów tu nie uświadczycie. Ale koronnym argumentem niech będzie to, że w Mezni Louka wchodzisz od razu na szlak, a w Hrensku idziesz asfaltem przy drodze. Nie jest to fajne dla psów!
IDZIEMY ZOBACZYĆ PRAVCICKĄ BRAMĘ
Z parkingu w Mezni Louka kierujemy się szlakiem na Pravcicką Bramę. Najpierw szlak jest szeroki i szutrowy, idealny na zapięcie psu linki. Lager dostaje linkę wstydu, a Twiggy biegnie sobie luzem. Jest gorąco i nie ma gdzie się schronić przed palącym słońcem. Na szczęście ten fragment nie jest zbyt długi i prowadzi lekko do góry.

Kiedy szlak staje się zacieniony, to czeka nas jedno podejście po schodach i naszym oczom ukazują się piękne formacje skalne, takie jak: bramy, pionowe ściany, baszty, iglice, wąwozy, szczeliny, parowy, i wąskie tarasy skalne, położone na rozległej płycie o średniej wysokości 400 m n.p.m., zbudowanej ze skał osadowych, piaskowców i margli, w której doliny rzek Křinice, Kamenice i Łaby utworzyły, przełomy dzielące park na odrębne części o charakterystycznym krajobrazie. Jestem nimi zachwycona. Idziemy cały czas w cieniu skał, mając z jednej strony urwisko. Jest tak pięknie, że nie umiem tego opisać słowami.
Szlak staje się zdecydowanie wąski, ale Twiggy nadal może iść wolno, natomiast Lager z linki zostaje przepięty na smycz. Tak jest bezpieczniej i dla niego i wygodniej dla nas. Niestety ten szlak ma jeden zasadniczy minus! Nie uświadczycie tu grama wody… Wysoka temperatura, którą oddają też nagrzane skały powoduje duchotę. Dla psów, które źle znoszą upały spacer proponujemy wcześnie rano (będzie pusto).
BRAMA PRAVICKA
Ostatnie podejście, kiedy łączą się dwa szlaki mogę porównać do hałasu jaki słyszycie będąc niedaleko ula pełnego pszczół. Zaczyna być gwarno i tłoczno, bo serio wiele osób szuka idealnego kadru na Instagrama… Mam takie przemyślenia po tej wycieczce – kiedyś w góry chodziło się dla gór, a nie dla idealnego kadru 🙁

Sama Brama robi meeeega wrażenie! Jest to piękne i niesamowite dzieło Matki Natury. Nie ma się co dziwić, że nagrywano tu Opowieści z Narnii! Ale ja jestem olbrzymią fanką Sokolego Gniazda, czyli tego pięknego i malowniczego pałacyku. Jako ciekawostkę napiszę Wam, że już w 1826 roku zbudowano tu wyszynk, a w 1881 roku pojawił pałacyk, który przyklejony jest do skalnej ściany. Podobno dobrze tu karmią, ale mimo szczerych chęci nie zjedliśmy nic. Smród szamba skuteczne nas odstraszył.

Wejście na bramę kosztuje 90CZK, ale psiury wchodzą za darmo. Na część punktów widokowych prowadzą strome schody. Ale nawet niskopienne cardigany weszły i zeszły dzielnie. Jest tu jednak tłoczno i nie raz na tych schodach trzeba minąć się z innymi psami. Przy kasach i na całym terenie Pravcickiej Bramy stoją miski wypełnione wodą dla psów! Mega sprawa. Nasi gospodarze w Polsce mogą się od Czechów wiele nauczyć!
BYE BYE CZESKA SZWAJCARIO
Trasę do samochodu pokonujemy tą samą drogą. Idzie nam się lżej o jakieś 2 litry picia i pół pateczki bandaży, gazików i plastrów. I teraz najważniejsza sprawa tej wyprawy. ZAWSZE MIEJCIE PRZY SOBIE APTECZKĘ! Ci którzy obserwują nas na Instagramie wiedzą, że w drodze na Bramę ugryzł mnie pies. Dzięki temu, że zawsze mamy apteczkę na środku szlaku nie zostałam z dwiema krwawiącymi dziurami w nodze. Spokojnie opatrzyłam nogę i mogłam kontynuować wędrówkę. Proszę miejcie na uwadze, że coś może stać się zarówno Wam, jak i Waszym psom.

Jeżeli chodzi o nasze podsumowanie, to nie będzie ono długie – WRACAMY TU, kiedy tylko będzie to możliwe. Noclegu będziemy na pewno szukać w Hrensku, które jest niezwykle malownicze. Zajrzyjcie tu koniecznie.
To, co? Do zobaczenia na szlaku!