Hodowla psów
Hodowla psów – na jej temat powstały mity, opowieści, bajki i artykuły, które znajdziecie w sieci. Jak to zatem jest z hodowlą psów? Czysty zarobek? Drogie hobby? Prawda, jak zawsze leży po środku. Postaram się Wam opisać – czym jest hodowla psów dla mnie. A opiszę to z punktu widzenia współwłaścicielki 3 suczek i psa.
Hodowla psów – temat kontrowersyjny i stary jak świat. Dlaczego? Bowiem psiarze dzielą się na tych, którzy kupują psy rasowe (wpis o psach rasowych znajdziecie na blogu) oraz na tych, którzy na każdym kroku podkreślają, że psa należy tylko adoptować. Oczywiście generalizuję mocno, bo są też Ci normalni – tą grupę lubię najbardziej!
Na wielu forach pojawiają się pytania o hodowlę psów, o to ile można zarobić i czy jest ciężko. Czytam odpowiedzi i czuję się, jakbym żyła w innym świecie. Jakby wychowywała swoje psy, odchowywała szczeniaki na zupełnie innej planecie. Dlatego postanowiłam zebrać to wszystko do kupy i opisać.
HODOWLA PSÓW
Zgodnie z ustawą o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich (Dz.U. z 2017 r. poz. 2132) w Polsce zespół zabiegów zmierzających do poprawienia założeń dziedzicznych (genotypu) zwierząt gospodarskich, w zakres których wchodzi ocena wartości użytkowej i hodowlanej zwierząt gospodarskich, selekcja i dobór osobników do kojarzenia prowadzony w warunkach prawidłowego chowu.
To jest definicja, a teraz co w praktyce kryje się za słowem hodowla psów? Wg regulaminu Związku Kynologicznego w Polsce (należy do FCI):
§ 1
Regulamin Hodowli Psów Rasowych wprowadza się na podstawie § 28 pkt. 10 Statutu Związku Kynologicznego w Polsce, zwanego dalej Związkiem.
§ 2
Hodowla psów rasowych prowadzona przez członków Związku jest hodowlą amatorską.
§ 3
Celem hodowli jest doskonalenie poszczególnych ras psów pod względem cech fizycznych, psychicznych i użytkowych z uwzględnieniem podstaw naukowych.
§ 4
Hodowlę psów rasowych w Polsce ukierunkowuje Zarząd Główny Związku poprzez powoływane przez siebie: Główną Komisję Hodowlaną, Oddziały Związku, Kluby Ras – komisje ZG i Kluby Ras.
§ 5
Hodowcą jest członek Związku, prowadzący hodowlę na terenie RP, zgodnie z przepisami niniejszego Regulaminu, posiadający jedną lub więcej suk hodowlanych oraz zatwierdzony przydomek hodowlany. Członkowie Związku mogą posiadać psy na zasadzie współwłasności. Warianty takiej sytuacji reguluje załącznik numer 11 i 11a do niniejszego Regulaminu.
§ 6
Nadzór nad przestrzeganiem Regulaminu Hodowli Psów Rasowych należy do Zarządu Głównego (za pośrednictwem Głównej Komisji Hodowlanej) i Zarządów Oddziałów Związku (za pośrednictwem Oddziałowych Komisji Hodowlanych).
I takie przepisy obowiązują hodowców tej organizacji, do której należę również ja oraz moje psy.
KOSZTY HODOWLI
Jakie koszty ponosi hodowca? Ano wcale nie takie małe, jakby się niektórym wydawało. Na początku mamy koszty wystaw i badań psa ($$$). Ale to powiedzmy są wydatki, które ponoszą również inni właściciele psów rasowych, którzy niekoniecznie hodowcami chcą być lub kiedykolwiek będą. Dla wielu osób wystawy psów, to czysta przyjemność, hobby, a także spotkanie innych ludzi, które rozumieją naszą pasję (w przeciwieństwie do rodziny 😛 ).
Kiedy już zdecydujemy się na konkretnego psa dla naszej suczki, to musimy nawiązać kontakt z jego opiekunem lub hodowcą. Musimy w jakiś sposób przekonać ich do siebie i do naszej suczki… (kiedy mamy reproduktora, to ta część nas nie dotyczy). Kiedy to się uda, to przychodzi nam oczekiwać na cieczkę.
Jest cieczka! Skaczemy z radości i zaczynamy kombinować w pracy – jak to zrobić żeby na to krycie dostać urlop? Szef patrzy na nas, jak na nienormalnych, koleżanki i koledzy również. Ale co tam! Przetrwamy i to 🙂 Zaczynamy badać progesteron ($$$) i wyznaczamy czas randki. Jeszcze tylko wniosek o urlop (niech jeszcze tylko szef podpisze, a nie patrzy znowu pobłażliwie) i jedziemy! Mały pikuś, jak jedziemy blisko. Zdecydowanie gorzej, jak wyruszamy w podróż kilka tysięcy kilometrów! Hotel, paliwo (karta kredytowa płacze już, a my zastanawiamy się czy tynk smakuje jakoś i czy może zapasy od mamusi są jeszcze w piwnicy) i jesteśmy. 2-3 dni i wracamy do domu!($$$)
LUUUZIK! Serio?! A co jak nie wyszło i nasze krycie okaże się puste? No dobra, nie ma co panikować czekamy na USG!
Ufff. Mamy to! Widzimy maluszki na obrazie USG ($$$), ojej jakie śmieszne i malusie. Czy to naprawdę pieski? Czy ten lekarz wie, co widzi?! NO może i widzi, a my udajemy mądrych i przytakujemy na to co pokazuje 😉 Spokojnie (akurat!) chodzimy do pracy, 10 razy dziennie myślimy czy z suczką wszystko ok, bo znowu nie chciała zjeść nic, poza tą naszą kanapką… o tym mięsku od Pani Krysi z budki na bazarku nie wspominam nawet!($$$) Ale już bliżej niż dalej do porodu.
WODY, ODESZŁY WODY! Niesie się po domu, bo nasza ukochana suczka właśnie zostawiła na naszej kanapie wielką mokrą plamę! (Twiggy dokładnie tak zrobiła…) Wisimy na telefonie z wetem, hodowcą i przyjaciółmi. Relacja live na forum naszej rasy, Facebooku i Instagramie. Nerwy coraz większe. Po kilku godzinach jest decyzja – robimy cesarkę. ($$$) Tu pojawia się też czarny punkt – szczenięta mogą być martwe albo suczka może nie przeżyć operacji. Nie jest to powszechne, ale jest możliwe. Musimy sobie zdawać z tego sprawę, jak i z miliona przypadłości, które mogą pojawić się przed porodem i po nim. Ale wszystko się udało i wracamy razem z całym koszykiem maluchów i ich średnio przytomną matką do domu.
Teraz zaczynamy nowy rozdział w naszym życiu – rozdział pt. sen jest dla słabych, a sprzątaczka to mój drugi zawód! Najpierw nie śpimy 2 tygodnie i pilnujemy żeby suczka nie przygniotła maluchów, czasami dokarmiamy szczylki ($$$), masujemy i sprawdzamy czy przybierają na wadze. Potem za to sprzątamy siki, kupy, myjemy maluszki i tak aż do 8 tyg. No w międzyczasie odrobaczamy ($$$) i szczepimy ($$$$$$$$$$), a potem socjalizujemy ze światem zewnętrznym. Nie wspominałam o zakupie karmy? Więcej karmy, no więcej karmy i jeszcze jeden wór karmy!($$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$)
ZYSKI HODOWCY
Sprzedajemy nasze maluchy. No zacieramy ręce – każdy maluch kosztuje X razy 10 maluchów! Eee pożyjemy jak królowie 😀 Tiaaa Spłacasz krycie, debet na karcie swojej i partnera. Ehhh jak fajnie, że coś zostało! Będzie na wystawy, no i może na następne krycie żeby tego debetu nie robić tak dużego… Tylko czy ja na pewno chcę mieć kolejne szczeniaczki?!
PeeS. Możemy jeszcze pojechać na urlop. Aaaaaaa zaraz! Jaki urlop?! Wykorzystaliśmy go na szczeniaczki!
CZY NA HODOWLI MOŻEMY ZATEM ZAROBIĆ?
Czy na szczeniaczkach można zarobić? W zasadzie odpowiedź brzmi tak. Pomijamy oczywiście miot mało liczny, którego „wartość” nie pokryje nam nawet wydatków związanych z kryciem i kosztami podróży.
Po sprzedaży maluchów mamy w ręku całkiem sporą kwotę pieniędzy. Jak zaczniemy podliczać poniesione wydatki, to już tak pokaźna ona nie jest! Pytanie najważniejsze – jak wycenić pracę hodowcy podczas odchowywania maluchów? Opieka całodobowa – niańka, kucharka i sprzątaczka. Każdy, kto odchował miot dzieciaków, ten wie ile pracy to kosztuje 🙂
Czy da się żyć z hodowli psów? Wszystko zależy od tego – ile mamy psów/suk oraz na jakim poziomie życie nas satysfakcjonuje. Jeżeli mowa o godziwym życiu (nie, nie będziecie Paris Hilton), to musicie mieć co najmniej kilka suczek i psów. Wówczas możecie liczyć na wpływy z kryć (wasze samce zarobią na Was) oraz wpływy z miotów (tu zarobią na Was suczki). Jeżeli interesuje Was przeżycie, to hodowla nie musi być aż tak duża. I pytanie najważniejsze – czy babranie się w kupach przez okrągły rok, to marzenie Waszego życia?!
Jednak istnieje pewne niebezpieczeństwo życia z hodowli – Wasze suczki mogą nie zajść w ciąże, no i nikt może nie chcieć kryć Waszymi samcami…
Zatem na pytanie czy hodowla to intratne zajęcie musicie odpowiedzieć sobie sami! A najlepszą odpowiedzią jest ten mem!
Część zdjęć użytych we wpisie jest autorstwa Magdy Zalewskiej, hodowla Uszaki.