NA ŚNIEŻKĘ Z PRZEŁĘCZY OKRAJ
Królową Karkonoszy podobno należy odwiedzić ją przynajmniej raz w roku. Staramy się trzymać tej zasady, a do tego za każdym razem wchodzić innym szlakiem. Zawsze chodzimy z psami, tylko czy każde wejście jest odpowiednie dla psich łap?
Tym razem postanawiamy zdobyć Królową w babskim gronie oraz z Ptysiem 😉 Dwie człowiekinie i 5 psów i ona – Majestatyczna Śnieżka. Chcąc uniknąć tłumów wybieramy szlak z Przełęczy Okraj. Nie wchodziłam tędy od bardzo dawna. Pamiętam ten szlak, jako bardzo przyjemny i malowniczy. Piękne widoki – Karkonosze, Karpacz, Kotlina Jeleniogórska. Po prostu idealna wyprawa.
PRZEŁĘCZ OKRAJ – JELENKA
Auto zostawiamy na jednym z parkingów. Nie ma tu problemów z parkowaniem, należy jednak pamiętać, że należy zapłacić. 10 albo 15 zł za cały dzień. Przygotowane, psy przejrzane i przypięte. Nie mamy zbyt wielkiego wyboru, ponieważ szlaki są pozamykane ze względu na toki cietrzewi.
Wybieramy żółty szlaki, który prowadzi prosto do Schroniska Jelenka. Jest ona najmniej przyjemny – nie ma tu zbyt wielu widoków, a część trasy prowadzi asfaltem. Jedyny plus jest taki, że bez tłumu ludzi docieramy do Drogi Jubileuszowej i dalej do Jelenki.
Tu robimy przerwę na złapanie oddechu, kanapki i poleżenie na trawie. Ludzi, jak zwykle dużo, psów sporo. Ale miejsca jest wystarczająco dla każdego. Jeżeli zaś szukacie miejsca przy stole – to sorry, trzeba przyjść tu świtem 😉
JELENKA – ŚNIEŻKA
Z Jelenki wyruszamy czerwonym szlakiem przez Czarną kopę. Idziemy wśród kosodrzewiny, po kamiennych stopniach. Jest tu dosyć wąsko, ale spokojnie mijamy się z ludźmi idącymi z naprzeciwka. Psy przed nami i jest ok. Problem zaczyna robić się, kiedy z naprzeciwka idzie ktoś z psem, albo z dwoma psami. Najgorzej, jak te psy idą bez smyczy. Cudem uniknęliśmy pogryzienia przez malamutkę, którą ktoś w ostatniej chwili łapał za szele i pociągnął. Właściciel? Nic się nie stało…
Kiedy dochodzimy na Czarną Kopę, to zaczyna się wypłaszczać. Niestety nadal jest wąsko i mijanie się z innymi jest trudne. Szlak biegnie granią i o ile przy dobrej widoczności jest przepięknie, to w pochmurne dni wieje grozą… Momentami idziemy tak, że Magda ginie mi z oczu. Ostatnie podejście jest strome, nieprzyjemne, uciekające spod nóg kamienie. Mam powoli dosyć, tylko psy idą przed siebie, a ja ospale za nimi.
Ostatnie podejście na Śnieżkę, to szeroka droga wyłożona kamieniami. Po ostatnim podejściu, mogę powiedzieć, że jest bardzo przyjemne i niewymagające. Wzbudzamy lekuchną sensację – psy na nibynóżkach wyprzedzają innych turystów!
Na szczycie siąpi zimny deszcz, nie widać nic, chowamy się pod czeską pocztą i konsumujemy batoniki. Psy piją wodę, padają i regenreują się. Jeszcze pamiątkowa fota i uciekamy na dół, gdzie będzie bardziej sucho i ciepło.
ŚNIEŻKA – JELENKA
W dół wybieramy żółty szlak, a następnie zielony – tzw. trawers. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że fajnie jest wrócić inną drogą, a po drugie schodzenie po tych schodach było zabójstwem dla nas.
Samo zejście żółtym szlakiem wzdłuż wyciągu nie jest przyjemne. Stromo, ślisko, niefajnie. Kamienne schody nie ułatwiają schodzenia. Jednak był to nienajgroszy odcinek, jak się za chwilę przekonamy.
Zielony szlak wita nas wielkimi korzeniami kosodrzewiny – możemy albo pod nimi przechodzić, albo skakać przez nie. Psom nie jest wcale łatwiej. Jest to nawet zabawne przez pierwsze kilkadziesiąt metrów. Z każdym kolejnym korzeniem robi się to bardzo niefajne. Mijani turyści mówią o żmii wygrzewającej się na kamieniach. Od tej chwili pilnujemy psów jeszcze bardziej. Kiedy kończą się korzenie, to wychodzimy na wielkie rumowisko kamieni. Cieszyć się powinnyśmy, że psie łapy nie pokaleczyły się. Po ujrzeniu leśnej ścieżki jest nam zdecydowanie lepiej – oddychamy z ulgą! Jednak muszę przyznać, że widoki stąd są przepiękne!
JELENKA – PRZEŁĘCZ OKRAJ – DOM
Jelenka świeciła pustkami, kiedy do niej dotarłyśmy. W dół pomknęłyśmy żółtym szlakiem, aby jak najszybciej dotrzeć do domu. Głodne, spragnione, a ja z okrutnym bólem głowy. Biba odmawia dalszej drogi na szmyczy, muszę ją puścić luzem i tylko wtedy biegnie koło mojej nogi – ot dziewczyna jest niezależna!
Najpiękniejszy moment po całej wyprawie? Usiąść w aucie. Psy padły i usnęły snem sprawiedliwych. To był zdecydowanie najtrudniejszy szlak moich psów. Ten szlak zdecydowanie nie jest przyjaznym psim łapkom i odradzamy go wszystkim, którzy chcą zdobyć Śnieżkę z czworonogiem.
Część zdjęć dzięki uprzejmości Magdy Zalewskiej.