SZCZENIACZKOWY ZAWRÓT GŁOWY
Karkonoskie Smoki skończyły 5 tygodni i są już naprawdę poważnymi Smokami. Całe dnie spędzają na zabawie, jedzeniu i spaniu. My natomiast całe dnie spędzamy na pracy, zabawie z papisiami, podglądaniem zabaw szczeniaczków i zapewnieniu przyjemności dorosłej części stada. Łatwo nie jest…
Szczęśliwa Siódemka lub Siedmiu Krasnoludków rośnie jak na drożdżach. Każdego dnia są sprawniejsze i większe, no i każdego dnia zaskakują nas nowymi umiejętnościami. Są śmieszne i cudowne, jesteśmy absolutnie zakochani w nich.
Kojec maluchów wyprowadziliśmy już z gabinetu. Maluchy zamieszkały na antresoli, gdzie mamy je na oku, a jednocześnie ich kojec powiększył się zdecydowanie. Sporo czasu spędzamy z maluchami na tarasie, gdzie pogłębiamy w nich naturalne podążanie za przewodnikiem. Dzięki temu przyszli właściciele będą mieli odrobinę ułatwione zadanie podczas nauki komendy „do mnie”. Oprócz tego na tarasie znajdują się drewniane panele, które mają porowatą strukturę. Maluchy muszą sobie radzić z tym, jak również z przerwami między szczebelkami 🙂
Drugi kojec maluchów stanął w ogrodzie. Tu mogą spędzać czas z mamusią i ciociami. Kojec ustawiliśmy na trawie, a z góry został zabezpieczony siatką. Niestety po naszym niebie latają jastrzębie i inne ptaszyska. Wolę dmuchać na zimnie, zwłaszcza kiedy jesteśmy z maluchami w pojedynkę. Czas poza kojcem w ogrodzie staramy się spędzać z pojedynczymi maluchami. Uczymy je podążać za nami, bawimy się i miziamy zarówno na skoszonej, jak i tej nieskoszonej trawie. Wszystko to w trosce o jak najlepsze zsocjalizowanie maluchów. W ogrodzie dodatkowym bodźcami są dźwięki. Niestety zwózka drewna z lasu trwa, więc regularnie jeżdżą olbrzymie samochody z naczepami załadowanymi balami drewna, które bardzo hałasują. Na maluchach robią te dźwięki coraz mniejsze wrażenie. JUPI!
Maluszki również chodzą z nami po całym domu, tak aby poznawały cały świat. Jednak musimy pamiętać, że śliskie nawierzchnie dla malutkich łapek nie są wskazane. Krótkie wycieczki do kuchni i do salonu – kawka, śniadanie, oglądanie TV, czy czytanie książki. No dobra ja czytam książkę, a papiś przeważnie śpi słodko wtulony.
No i oglądamy TV wspólnie i słuchamy muzyki. Różne dźwięki, różne sytuacje. Nawet odkurzamy razem. Maluchy mają w nosie straszne dźwięki coraz bardziej. Oczywiście wystrzały robią wrażenie jeszcze, zwłaszcza bardzo głośne, ale już burza i ulewa są zupełnie ignorowane.
Poza tym całym socjalem, to mamy dużo zabaw, leżymy w kojcu, miziamy się, mamy odgryzane palce, stopy, nosy i uszy. Całujemy się i wtulamy. To wszystko co niedługo zacznie być tylko wspomnieniem, bo maluchy nieubłaganie rosną i będą rozjeżdżać się do nowych domów. A nam pozostanie tęsknić za nimi i oglądać ich zdjęcia, a także spotykać się z nimi. Czemu maluchy rosną tak szybko? Czemu tak szybko muszą iść do nowych domów? No i wreszcie dlaczego nie mogą zostać z nami, ale pod warunkiem, że będą wciąż takie małe 🙂
Zdjęcia Magda Zalewska, hodowla Uszaki.
Maluchy mają na nich 3,5 tygodnia i zapewniam Was, że aktualnie są zdecydowanie większe 🙂