U stóp Karkonoszy, na końcu Piechowic jest położone magiczne miejsce. Jest to miejsce, gdzie nagle za osiedlem zaczyna się inny świat. Cicha Dolina rozkoszuje ciszą, szemrzącym strumieniem i śpiewem ptaków. Wrażenie robią wielkie głazy, które wyrastają niczym olbrzymy strzegące wejścia do tej enklawy i zdają się konkurować z rosnącymi obok drzewami. Zapraszamy Was na cichy spacer z psem…
Popołudniowy spacer dziś odbyliśmy w magicznym miejscu, jakim jest Cicha Dolina. Możecie tu dojść z Piechowic (najłatwiej, bo Cicha Dolina znajduje się właśnie na końcu Piechowic, lub z Michałowic, Sobieszowa czy Jagniątkowa). My wybraliśmy pierwszą opcję.
W chwili obecnej w sztolniach swoje miejsce mają Nietoperze. Mogą tu spokojnie egzystować. Sztolnie nie wiadomo czemu miały służyć. To kolejna zagadka Dolnego Śląska, którą być może uda się kiedyś rozwiązać. Sztolnie nie mają połączenia z innymi korytarzami (lub zostały one umiejętnie zamaskowane), ich system pozwala wejść jednym wejściem i wyjść drugim. Wszystko to na jedną stronę. Mijamy sztolnie i Piotrowe Skały i idziemy dalej.
Cisza, wszechogarniająca cisza… brak turystów, brak ludzi. Tylko my, psy i szemrzący strumień. Wybieramy żółty szlak i idziemy w stronę Skarbczyka. Po drodze napotykamy polanę, na którejś kiedyś stała „huta leśna”.
Osada w Cichej Dolinie mogła przetrwać dłużej, może do początków XVII w., kiedy to wyludniła się w czasie wojny trzydziestoletniej. Po osadzie pozostał most kamienny zwany Mostem Kościelnym lub Zmarłych, cmentarz między Sobieszem i Trzmielakiem oraz istniejące jeszcze w XIX w. ruiny karczmy (Karczma Zappa).
Wiemy jedynie, że ok. 1894 roku okryto pozostałości po hucie podczas prac leśnych, a powtórnie odkryta została w roku 1957 przez Przewodnika Sudeckiego Tadeusza Stecia. Prace archeologiczne prowadzono w latach 1964 – 1967, a następnie w latach 1997 – 2002. Odsłonięto wówczas relikty zabudowy terenu huty oraz urządzeń hutniczych, w tym m.in. piec do wytopu szkła. Znaleziono również fragmenty naczyń, donic, szkła, narzędzi – wszystko to można obejrzeć w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze. Po krótkiej kontemplacji idziemy dalej.
Dochodzimy na szczyt Skarbczyka i stąd rozpościera się piękna panorama Karkonoszy! No dobra byłaby piękniejsza gdyby drzewa nie zasłaniały i uniemożliwiały zrobienie idealnego foto 😀 W takich chwilach po głowie chodzi mi tylko jedno „Panie Szyszko weź no Pan zarządź wycinkę drzew na szczytach gór żeby widoki były lepsze, no co to dla Pana.” No dobra ta myśl trwa minutę i wstydzę się jej bardzo! W końcu znajduję miejsce między gałęziami i podziwiam monumentalne Śnieżne Kotły.
Słońce powoli chowało się za górami, to znak, że należy wracać. Droga w dół idzie sprawnie. W Cichej Dolinie zapada półmrok i przyprawia nas o dreszcze… Atmosfera się zagęszcza, psy obszczekują krzaki… Czy faktycznie pojawiają się tutaj nocne pochody szkieletów oraz czy straszy tu postać mężczyzny bez głowy? Powiem Wam szczerze, że jestem skłonna w to uwierzyć…