WŁAŚCICIEL (NIE) IDEALNY
Ile razy miałeś wyrzuty sumienia, że Twój pies nie był na długim spacerze? Czy Twoje wyrzuty sumienia nie pozwalały Ci pracować, bo Twój czterołapy przyjaciel patrzył obrażony spode łba? A może Twój pies nudził się i zjadł Ci buty, a zamiast się na niego gniewać Twoje wyrzuty sumienia gryzły Cię przez kolejne kilka dni? Przynajmniej kilka razy czułeś je, serio? Zastanów się czy powinieneś mieć psa, bo może jesteś właścicielem nieidealnym?
Odkąd przeprowadziliśmy się do nowego domu, to nasz czas strasznie się skurczył i gna jak szalony. Mieszkamy tu ponad miesiąc, a cały czas coś robimy, no dobra przede wszystkim Paweł coś robi, a ja staram się pracować w tym czasie i utrzymać nasze miejsce w jako takim porządku. Są takie chwile, że Paweł przepada w pomieszczeniu gospodarczym (będzie tam docelowo spiżarnia) i nie ma go kilka godzin – ociepla, robi światło i inne „męskie rzeczy” 😉 Do tego przełom stycznia i lutego był dla nas mocno pracowy. Niestety praca i dom pochłonęły nas całkowicie. Nasze psy nie mogły liczyć w tym czasie na kilkugodzinne włóczenie się po okolicznych górach. Zatem, jak sobie radziliśmy z ich nadmiarem energii?
SPACER
Spacery były zdecydowanie krótsze i mniej intensywne. Staraliśmy się zabrać dziewczyny codziennie na przechadzkę, ale przyznaję, że nie byliśmy idealnymi właścicielami. Dodatkowo cieczki nie pomagały nam. Nie mogłam wyjść prosto z domu na szlak, bo okoliczne psy towarzyszyłyby nam przez kolejne kilka kilometrów, a dziewczyny zamiast się ganiać i cieszyć spacerem goniłyby intruzów…
OGRÓD
Zabawy na ogrodzie i praca z psami pozwalała na zmęczenie umysłowe psów. Mamy to szczęście, że ogród mamy duży, pokrywa śnieżna cały czas zalega i można się bezkarnie bawić i tarzać.
Naszym hitem ostatnio stał się puller (tak, wiem jesteśmy 100 lat za wszystkimi psiarzami!). Psy uwielbiają aportować pullera, nosić go razem, szarpać się nim, szarpać się zabawką z nami. Naprawdę nie miały nic lepszego, a co najważniejsze – zabawka nadal jest cała!
YUMA, RÓWNAJ!
Szkolenie psów, to kolejny pomysł na krótkie i intensywne zmęczenie móżdżku Biby, Yumy i Twiggy. Wychodzę na kilkunastominutowe sesje, tak żebym zdążyła coś porobić z rozwydrzonymi pieskami! Zawsze najpierw chwila biegania, sikupa i praca. Przeważnie robimy jeden, góra dwa elementy, a następnie jest czas na zabawę. Rzucamy aport, pozwalam latać i szukać wrażeń, idziemy nad potok – tak, mamy w ogrodzie górski potok, gdzie przychodzą sarny. Mam nadzieję, że ta nasza praca przyniesie skutek, a dziewczyny zaczną ładnie chodzić przy nodze nie tylko na ringu wystawowym 😉
GRYZAKI
Kiedy nie mam absolutnie czasu, praca goni a psy się nudzą, to dostają gryzaki. Najczęściej jest to nadziewany KONG. Psy mają zajęcie na długie minuty, a jak brzuszek pełny to idą spać. Doskonale, w naszym przypadku, sprawdzają się też duuuże naturalne gryzaki. Nad takim ryjem wołowym psy muszą się napracować, no bo trzeba jeść, pilnować, sprawdzić czy inni nie mają lepszego… Wiecie jakie to męczące?!
Jak widzicie nie jesteśmy właścicielami idealnymi! Bywamy wręcz kiepskimi właścicielami psów, którzy dają im jedzenie, zamiast poświęcić uwagę. Oczywiście nie jest to nagminne i zdarza się sporadycznie. Nie mam problemu z tym żeby powiedzieć o tym głośno – JESTEŚMY WŁAŚCICIELAMI 3 PSÓW I CZASAMI NIE MAMY DLA NICH CZASU!
A jak jest u Was? Pamiętajcie, że lepsze kilkanaście minut pracy z psem, aby zmęczyć jego móżdżek niż nie zrobienie niczego.