PIES W OGRODZIE
Ile razy słyszeliście „kto wymyślił żeby psa w bloku trzymać?”, „pies w bloku się męczy, powinien mieć ogródek”, „w domu jest łatwiej – wypuszczasz psa na ogród i spacer z głowy”. Skonfrontowałam to wszystko i po miesiącu mogę się z Wami podzielić moimi obserwacjami. Czy ogród dla psa, to naprawdę zbawienie? A może to super wygoda dla właścicieli?
OGRÓD DLA PSA CZY DLA WŁAŚCICIELA?!
SPACER!
Nasze psy mają gwarantowany jeden dłuuugi spacer dziennie. Albo bierzemy je i wychodzimy, albo w przypadku cieczki wsiadamy w auto i dojeżdżamy na skraj lasu. Stąd rozpoczynamy naszą wędrówkę szlakiem do góry! Rozruch jak znalazł 😀 Po takiej przechadzce nasze psy po prostu idą spać.
CIECZKA, WRRR…
Cieszka u nas nastąpiła w zasadzie zaraz po przeprowadzce. Biba postanowiła, że to jest idealny moment żeby obwieścić wszystkim psom w okolicy, że zamieszkały tu 3 niezwykłej urody SUKI!!! Jak się możecie domyślić odwiedzają nas okoliczni kawalerowie – najczęściej gości u nas Toffik (jamniko-ratlerek) oraz pseudo Owczarek.
Nasz dom jest ogrodzony tylko od drogi i na dodatek nie mamy bramy. Ułatwia to psim gościom odwiedziny u dziewczyn… Oczywiście, jak tylko nastanie ciepło, to ukrócimy możliwość odwiedzania nas bez zapowiedzi. 😉
Ogród (zamknięty szczelnie) ma swoje plusy kiedy mamy suczki z cieczką. Możemy wyjść i pobawić się z nimi, mogą ganiać same ze sobą i spędzać aktywnie czas. Nie zawsze i nie wszędzie możemy zabrać suczki z cieczką, puścić je i dać im się wybiegać. Jak wiemy niewybiegany i nie pracujący pies, to nieszczęśliwy pies. Pamiętajmy, że cieczka trwa aż 4 tygodnie!