PIES NA SZLAKU
Wyjście z psem w góry, to nasza ulubiona aktywność. Mamy to szczęście, że nasze psy także lubią włóczenie się z nami. Myślę, że im jest wszystko jedno czy idą w góry, czy idą przez las czy przez plażę – ważne, że z nami i można COŚ robić wspólnie. Spotykamy na szlaku ludzi, którzy niekoniecznie chcą się witać z psami, którzy boją się psów oraz spotykamy PSIARZY. Ci ostatni potrafią przyprawić mnie o skok ciśnienia oraz chęć wyrzucenia ich ze szlaków…
Polskie góry psiarzom są mało przychylne. My wybieramy te, gdzie psy są mile widziane – Sudety. Ukochane Karkonosze oraz Izery polecamy zawsze i każdemu. Jednak pamiętajmy, że pies na szlaku
bezwzględnie musi być na smyczy, a dodatkowo na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego psy muszą mieć kaganiec. Przepis odnośnie kagańca jest generalnie martwy. Spotykaliśmy Straż Parku, ratowników GOPR i nigdy nikt o kaganiec nie pytał, ale zawsze patrzą czy psiaki są na smyczy. Tu już nie ma taryfy ulgowej. Czy słusznie?
bezwzględnie musi być na smyczy, a dodatkowo na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego psy muszą mieć kaganiec. Przepis odnośnie kagańca jest generalnie martwy. Spotykaliśmy Straż Parku, ratowników GOPR i nigdy nikt o kaganiec nie pytał, ale zawsze patrzą czy psiaki są na smyczy. Tu już nie ma taryfy ulgowej. Czy słusznie?
Pytanie o zasadność obowiązku prowadzenia psów na szlaku na smyczy nie powinno mieć miejsca. Rozumiem argumenty, że turyści bardziej brudzą, że dzieci biegają i krzyczą, że ludzie są głośno. Oczywiście ludzie nie zachowują się w górach tak, jak większość z nas by sobie tego życzyła! Niestety spora część niedzielnych turystów idzie głównymi szlakami tylko po to, żeby otagować się na Facebooku i nigdy więcej nie wrócą w góry. Japonki, klapki, sandałki – nie dziwią mnie już! Ale pamiętajmy to sztampowe hasło – pies jest psem. Pies może ugryźć. Oczywiście możemy mówić, że mój pies nie gryzie, mój pies jest super słodki, wspaniały i w ogóle. Ale zęby ma i ugryźć może zawsze…
Idąc głównymi szlakami spotykamy tabuny ludzi. Ruch momentami przypomina mi ten w centrum miasta, kiedy to przed świętami ludzie w amoku poszukują ostatnich prezentów. Tu też ludzie idą środkiem, nie zwracają uwagi na nic i na nikogo. Ważne jest osiągnięcie celu – zrobienie idealnego zdjęcia, które od razu (nie ważne, że stoją na środku szlaku) trzeba wrzucić na fejsbuczka… W tym wszystkim jesteśmy na szlaku my wraz z psami. Wyobraźcie sobie plączące się pod nogami obcych ludzi psy, które chcą powąchać kwiatek, trawkę, zjeść upuszczonego chrupka lub zobaczą innego psiaka. Niestety to wszystko powoduje, że psa na smyczy trzymać powinniśmy. No chyba, że wasz pies cały czas będzie szedł przy nodze i w 100{86a9118a38f1c70922483dea7dc3339d6644b10df9547e53d1b99e48fc2e5a09} możecie go odwołać, nawet jak z naprzeciwka zmierza psi Mike Tyson, którego właśnie ktoś wkurzył 😉
Kiedy na szlaku spotykamy innego psa, to nie pozwalajmy naszemu ukochanemu Pimpusiowi biec do niego w radosnych podskokach. Pamiętajmy, że nie każdy pies musi chcieć się przywitać! Nie spuszczajmy też swojego psa, na widok innych czworonogów!
Mieliśmy przypadek, że napotkany na szlaku pies był na smyczy – automat, który miał spokojnie 8 metrów. Pies wpadł z impetem w nas i nasze 3 psy (po drodze niemal kosząc innych turystów). Mówię Wam impreza na całego! Niestety nasze dziewczyny nie podzielały nastroju nowego kolegi. Skończyło się tym, że Państwo właściciele byli bardzo dumni z siebie i swojego psa, a my dla spokoju własnego i innych uczestników ciągu pieszo-jezdnego poszliśmy dalej. Żeby było zabawniej Państwo z psiakiem puścili luzem za nami swojego radosnego „labka”. Po opierniczu obrażeni łaskawie psa na smycz przypięli i poszli.
A teraz wyobraźcie sobie wąski szlak, łańcuchy na jego skraju, w dole urwisko i Mały Staw. Ruch wiadomo olbrzymi w tym miejscu. Napotykamy właścicielkę 3 psów, z czego jeden jest Rodezjanem, bez smyczy i kagańców. Psy owej pani postanowiły zaprzyjaźnić się za wszelką cenę z dziewczynami. Właścicielka nad psami nie panuje, woła, woła… Nasze futra wkurzone na maksa – zmęczone, do tego duży ruch. Pani w końcu, zza zakrętu wraca po swoje zguby. Myślicie, że psy trafiły na smycz? Nie no, po co! Cała ta sytuacja byłaby zdecydowanie bardziej niebezpieczna gdyby którejkolwiek z naszych dziewczyn odpięła się smycz, a ona sama ruszyła ślepo przed siebie chcąc się bawić… brrrr!
Na koniec pozostawiam mijanie się z ludźmi na wąskich przejściach. Większość ludzi jest bardzo miło i przyjaźnie nastawiona do naszych psów. Jednak zdarzają się osoby, które psów się boją i starają się zejść jak najbardziej na bok. Proszę uważajcie na szlakach i nie pozwalajcie swoim czworonogom chodzić całą ich szerokością. Zostawmy miejsce innym – zarówno tym z naprzeciwka, jak i tym, którzy chcą nas wyprzedzić. Psa ściągnijmy do nogi i nie pozwalajmy mu chodzić całą szerokością szlaku. Pies na szlaku nie jest świętą krową, a my właściciele czworonoga musimy zadbać o bezpieczeństwo zarówno swoje psa, jak i innych turystów. Pamiętajcie jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy (tak, bardzo lubię Małego Księcia).
Moi Drodzy Psiarze – szanujmy góry, szanujmy turystów, szanujmy siebie nawzajem. Nie dawajmy powodów do tego, aby nas wyrzucono ze szlaków. Niech psy na szlakach będą mile widziane, a nie stoją kością w gardle innym góromaniakom.