Czy da się podróżować z psem?
Ostatnio przeczytałam komentarz, który w skrócie mówił o tym, że „wyjeżdżam na wakacje żeby odpocząć z rodziną, a nie zajmować się z psem”. Jakoś mnie to straszliwie zdziwiło i jednocześnie poruszyło… Rozumiem, że jak lecimy na Tajwan czy w inne egzotyczne miejsce, to psa nie zabieramy (chociaż my właśnie dlatego, że mamy psy to nie latamy). Ale czy wakacje w Polsce z psem są problemem?
Podróże z psem nie były kiedyś ani czymś oczywistym, ani też powszechnym. Pochodzę z domu, w którym zawsze były psy i te psy zawsze jeździły z nami na wakacje. Bo przecież pies to członek rodziny, więc jak go zostawić?
PODRÓŻE Z PSEM
Obecnie wyjechać z psem jest bardzo łatwo, oczywiście najłatwiej to mówić, jak mamy auto i nim podróżujemy. Ale przecież dojechać PKP da się w wiele miejsc i tak też możemy zaplanować urlop. Co do PKSu, to z opowieści znajomych już tak kolorowo nie jest i informacja, że konkretnym busem pojedziemy może okazać się tylko wspomnieniem z rozmowy z infolinią (kierowcy autobusów rządzą się sobie tylko znanymi prawami).

Kiedy już ustalimy cel naszego wyjazdu, wówczas zaczynamy szukać miejsca noclegowego. Uwierzcie mi, że da się znaleźć – nas przyjmują z 3 psami i generalnie żadnego problemu nie ma.
Oczywiście, w związku z tym, że coraz więcej osób podróżuje z czworonogami, to hotele postanowiły dorobić się na takich gościach. Opłaty za psa, jakie znaleźliśmy szukając pensjonatu/hotelu w Karpaczu wahały się od 10 zł/doba za psa do 50 zł/doba za psa. Oczywiście wszędzie mogliśmy przyjechać z 3 psami… Były również miejsca, gdzie mógł to być tylko malutki piesek, najlepiej noszony na rękach i na smyczy i milion pytań o to czy pies nie szczeka.

Udało nam się znaleźć świetne miejsce, w którym za psa nie jest pobierana żadna opłata!!! Pani się martwiła czy nie będzie nam ciasno w pokoju z pieskami. Znaczy się można, tylko trzeba zadzwonić, porozmawiać i wyjaśnić co i jak. Teraz powoli kompletujemy wyprawkę wakacyjną i możemy ruszać na podbój sudeckich szlaków.
WSPOLNE WYJAZDY
Ale czy tylko wakacje z psem? Czy może z psem można zwiedzać i podróżować również na krótszych dystansach? A więc odpowiadamy Wam DA SIĘ!!!
Jak widzicie na blogu, my aktualnie zwiedzamy Mazowsze – tu nam najłatwiej wyrwać się na 1-2 dni. Mamy swoją firmę i niestety ale wolnych weekendów nie mamy zbyt wiele. Są za to plusy podróżowania poza weekendami – nie ma tłumu turystów. Spokojnie możemy usiąść w kawiarni, zjeść obiad czy w końcu zrobić zdjęcia.
Zwykle przygotowując się do wyjazdu planujemy co chcemy zobaczyć. Wówczas piszę np. do muzeum czy konkretnej restauracji czy wpuszczą nas z PSAMI. Moi drodzy to jest różnica czy wchodzimy z jedną sztuką czy ciągniemy ze sobą stado! Jeszcze nikt nam nie odmówił, nie powiedział nie.
W restauracjach i kawiarniach zwykle, to psy pierwsze dostają michę wody i budzą sympatię. Do tej pory raz jeden nad morzem kelnerka miała ale do psa – dodam, że ogródek był pusty i nie było nikogo, a my usiedliśmy w najdalszym zakątku. Ale trudno nie każdy musi lubić czworonogi i szanujemy to.
Muszę Wam powiedzieć, że zwiedzanie muzeów, zamków itd. również jest psiarzom dane, i bynajmniej nie trzeba zostawiać psa uwiązanego do kraty. Wiele takich miejsc zaprasza psiarzy, wymagając jedynie psa trzymanego na smyczy.
My dodatkowo szukamy miejsca, gdzie możemy psy po takim zwiedzaniu spuścić/zwodować i pochodzić z nimi. One też muszą mieć fan z takiej wyprawy.
JAK PODRÓŻUJEMY?
Zwykle nasza podróż z psem nie wygląda inaczej, niż podróż bez psów. Przed wyjazdem wychodzimy na standardowy spacer i potem pakujemy się do auta. W zależności jak długo będziemy jechać, to robimy przystanki albo nie. Psy śpią grzecznie i nie w głowie im harce w aucie (tego uczymy już malutkiego szczeniaka i jeździmy z nim do lasu, do parku itd. dzięki temu psiak szybko kojarzy jazdę autem z czymś przyjemnym). Jeżeli zatrzymujemy się, to głównie po to aby dać psom pić. Zdecydowanie nie zatrzymujemy się na autostradzie i nie wypuszczamy psa na pas zieleni! (tak, tacy inteligentni się zdarzyli i było o nich w mediach głośno).
Na parkingach, na których zatrzymujemy się w trasie, zawsze wypuszczamy psy na smyczy, nawet Bibuchę, która jest psem bezsmyczowym! Nigdy nie wiem co może je wystraszyć i gdzie pobiegną. Pamiętajmy, że jesteśmy na zupełnie obcym psom terenie. Spacer zaliczamy zawsze po dotarciu na miejsce i odstępstwem są tylko wystawy psów 🙂

Część z Was powie, że jesteśmy zakręceni na punkcie psów i dlatego nam się podobają te podróże z psem. Oczywiście, że jesteśmy zakręceni na punkcie naszych psów – wszak one są częścią naszej rodziny! A na wakacje wyjeżdżamy całą rodziną!
