Drezno leży ok. 200km od naszego domu, a połowę trasy pokonujemy autostradą. Dwie godziny i jesteśmy na miejscu, tym razem jedziemy bez psów, co okazuje się bardzo dobrą decyzją. Czy Striezelmarkt zrobił na nas wrażenie i co dobrego możemy tu zjeść? Zapraszamy Was w kolorową podróż po drezdeński Jarmarkach.

Tak dobrze przezczytaliście, i to wcale nie jest błąd – w Dreźnie jest 11 Jarmarków! My trafiliśmy tylko na 4 oraz do Galerii Handlowej na zakupy, ale nie o zakupach jest ten blog 😉 Na Jarmark w Dreźnie wybieramy słoneczny dzień, dzięki czemu spacer po mieście jest cudownym doznaniem. Psy zostają w domu na jakieś 8 godzin, czyli tyle ile statystycznie śpią, po udanym długim spacerze. Serio, nie mieliśmy wyrzutów sumienia (no dobra, prawie nie mieliśmy!) z powodu nie zabrania ich ze sobą.

Auto zostawiamy na jednym z parkingów przy Alexander Platz, płacimy w parkomacie (UWAGA! Nie przyjmuje papierowych pieniędzy, więc bądźcie przygotowani na to) i ze stoickim spokojem ruszamy na pierwszy z Jarmarków, który widzieliśmy kilkaset metrów wcześniej.

To jeden z Jarmarków, na którym możecie spróbować kuchni niemal całego świata. Zaczynając od budek z bratwurstami, poprzez kandyzowane owoce, afrykańskie potrawy (kolejka nas przerosła), chińskie dania aż po bolesławiecką ceramikę (ciekawe czemu nie ma polskiego jedzenia a jest ceramika?). My kusimy się na słodkiego trdelnika oraz na pielmieni. Bardzo po niemiecku… ale bratwursta jedliśmy niedawno w Goerlitz i zdecydowanie nie mieliśmy na niego ochoty. Oprócz kuchni, są tu również stragany z drewnianymi ozdobami robionymi ręcznie. To jest must have naszego kolejnego jarmarku w Dreźnie i już zaczynam odkładać do skarpety ojro 😉 Znajdziecie tu również koronkowe bombki i ozdoby świąteczne, a także całe mnóstwo ręcznie malowanych bombek. Na końcu jarmarku stoi młyn diabelski, jednak żadne z nas nie odważyło się wsiąść do niego 😉

Opuszczamy pierwszy Jarmark i podążamy na Stare Miasto, które widzimy po drugiej stronie Łaby. Pierwszym przystankiem jest średniowieczna wioska! Nie spodziewaliśmy się spotkać rycerzy w XXI wieku w Dreźnie 😉 Wioska wykonana jest bardzo realnie. Wchodzimy przez drewnianą bramę, która realnie oddaje charakter miejsca. Na terenie są drewniane zabudowania, w których możecie zakupić rękodzieło, napić się piwa czy wina, a także zobaczyć, jak pracuje kowal. Jest również scena, na której odbywają się występy. Dla nas wielkie zaskoczenie, bo nigdzie nie znaleźliśmy informacji o tym wydarzeniu.

Dalej udaliśmy się spacerem po drezdeńskich uliczkach na główny Jarmark Struclowy. Jest to najstarszy i najbardziej znany jarmark w Dreźnie. Jarmark tutaj rozpoczyna się pod koniec listopada i trwa do Bożego Narodzenia. W tym roku Striezelmarkt odbywa się po raz 583!!! Serioe, serio!!! Nazwa Jarmaku Struclowego czyli Striezelmarkt pochodzi od słynnego drezdeńskiej świątecznego ciasta z bakaliami Christollen, która potocznie nazywana jest Striezel. Oryginalna strucla pochodzi właśnie z Drezna (posiada certyfikat produktu regionalnego) i jest przesłodka. Fani słodyczy będą wniebowzięci!

Na jarmarku jest ponad 200 straganów, a Jarmark odwiedza ok. 2 000 000 turystów rocznie! Docieramy tu w środku dnia, a i tak jest tu tłoczno. W tym momencie mijają najmniejsze jeszcze wyrzuty sumienia z powodu zostawienia psów w domu. Przecież cały czas ktoś by po nich deptał, przepychał się – na bank nie jest to miejsce dla czworonogów. Serio, zostawcie psiaki w domu lub hotelu i przyjdźcie tu sami.

Przy wejściu znajduje się platforma, z której możemy podziwiać panoramę całego Jarmarku. Cały czas jest na niej dużo ludzi i każdy stara się zrobić idealne zdjęcie. Niemniej warto poczekać i obejrzeć wszystko w góry. Nad placem króluje 14-metrowa drewniana wieża, którą dojrzycie z każdego miejsca. Wieża jest wpisana do Księgi Rekordów Guinessa i jest przepiękna. Kolejną atrakcją jest diabelski młyn, z którego rozpościera się przecudnym widok na panoramę Jarmarku i części miasta. Atrakcji tu nie brakuje – dla dzieci jest min. Kalendarz Adwentow, który jest otwierany codziennie o godzinie 16.15 przez Świętego Mikołaja 😉 Jest tu również domek z piernika, skrzaci teatrzyk czy przepiękna karuzela dla dzieci…

Na straganch możecie kupić przede wszystkim Bratwursty, owoce w czekoladzie oraz grzane wino Glühwein podawane w charakterystycznych bordowych kubkach. Każdy znajdzie coś pysznego dla siebie. Ja stawiam na wino (Paweł prowadzi tym razem) oraz na truskawki w czekoladzie mlecznej. Mieszanka ciut dziwna, ale za to baaardzo smakowita. Możecie tu również kupić ręcznie wykonane drewniane ozdoby, które są po prostu prześliczne. Znajdziecie tu także malowane ręcznie bombki czy drezdeńskie Pflaumentoffel – są to figurki wykonane z suszonych lub pieczonych śliwek, które swoim kształtem przypominają dzieci – kominiarzy. Wg miejskiej legendy dzieci te na początku XIX. wieku wczołgiwały się z miotełkami do wąskich kominów i je czyściły. Podobno przynoszą szczęście!

Zaczyna zmierzchać, a my musimy wracać do psów. Nie było nam dane obejrzeć Struclowego Jarmarku pięknie rozświetlonego, ale to nic. W przyszłym roku wrócimy tu, aby znaleźć wszystkie 11 Jarmarków!!!

drodze do auta napotykamy na jeszcze jeden mały Jarmark i znów zalewa nas feria barw, śmiechów i cudownych zapachów. Jedno jest pewne żaden z polskich Jarmarków Świątecznych nie może równać się z tym w Dreźnie! My do Drezna wrócimy już niedługo, jeżeli jesteście ciekawi innych psiolubnych miejsc tutaj, to koniecznie do nas zaglądajcie 🙂

 

  • Ależ te jarmarki są piękne i takie pełne uroku. 🙂 Zdecydowanie naszym daleko do tych Dreznieńskich. Dzięki, że się z nami tym podzieliłaś! 😀

    • zwidokiemnagory.pl

      Miód na nasze serca – niemieckie Jarmarki są cudowne <3

Instagram

Dołącz do nas