KUPIĘ DOM Z WIDOKIEM NA GÓRY

Agencje nieruchomości działają na lokalnym rynku dość specyficznie, a w zasadzie panuje tu wolna amerykanka. Okazuje się, że agencje mają wystawione na sprzedaż domy, których dawno już nie obsługują (sic!). Nasz dom nadal widnieje na stronie jednej z agencji, ponoć agentka nieruchomości nie mogła skontaktować się ze sprzedającym! Niestety owa Pani od dawna nie sprzedaje tego domu, a do sprzedającej nie dzwonił nikt! Fajnie, nie?!
Po wielu przygodach znaleźliśmy dom, który nam się bardzo spodobał. Pięknie wykończony, poza kuchnią, jednak cena powyżej naszego budżetu. Postanowiliśmy negocjować, bo wydawało się, że wszystko jest oki. No dobra nie wszystko, bo kolumny greckie przed garażem nie były naszym pragnieniem… Dom zapisaliśmy na naszej liście, był poważnym graczem!
Samodzielne poszukiwania domu, czyli jeżdżenie po okolicznych miejscowościach było fascynujące. Odkryliśmy wiele pięknych miejsc, o których nie mieliśmy pojęcia. Szukaliśmy bannerów „SPRZEDAM”, ale większość to były pensjonaty albo olbrzymie ponad 300 metrowe domy.
Jedną historię znalezionego tak właśnie domu Wam przytoczę. Jeżdżąc po okolicy zobaczyliśmy napis „NA SPRZEDAŻ” zaparkowaliśmy auto i skierowaliśmy się ku drzwiom. Otworzyła nam bardzo miło wyglądająca Pani, która… mówiła po francusku TYLKO I WYŁĄCZNIE!!! Jak dobrze rozumiecie – nie jest to bliski nam język! Pani jednak była niezwykle miła i ochoczo pokazała nam dom. Na kartkach miała rozpisane wielkość domu, działki oraz cenę. Dom przepiękny, w typowym dla okolicy stylu – przestronny z piękną olbrzymią kuchnią. Zapytaliśmy właścicielkę o internet i tu olbrzymie zaskoczenie – usłyszeliśmy tylko „contemplation”. Wszystko było jasne. Ten dom nie był dla nas. Gdybyście szukali dla siebie posiadłości w okolicy, to owy dom jest jeszcze do kupienia w Borowicach.
![]() |
|
fot. fotopolska.eu |
Nasz dom znaleźliśmy też przez przypadek. Oglądaliśmy inną nieruchomość i z okna Paweł zobaczył magiczny banner na płocie „SPRZEDAM”. Postanowiliśmy obejrzeć go – pasowało nam w nim niemal wszystko. Był gotowy do zamieszkania, miał swoją historię, odpowiednią działkę i co najważniejsze – pełna infrastruktura 🙂 Dla nas, pracujących w domu było to najważniejsze. Jest tu oczywiście trochę rzeczy do zrobienia, ale są to zmiany przede wszystkim kosmetyczne. Będziemy powoli doprowadzać dom do jego pierwotnego wyglądu – m.in. chcemy wyciągnąć spod regipsów cegłę, czy kamień na elewacji. Mamy również 3 pomieszczenia nie zagospodarowane, na które mamy również plany. Za 10 lat dom będzie idealny 😀 (chyba, że wygramy w lotto wcześniej!).
AHOJ PRZYGODO!