Coraz bliżej Święta… nie wierzę, że już koniec roku, że w niedzielę już Wigilia! Ten rok zleciał nam błyskawicznie, a o samym grudniu nie wspominam nawet! Od kilku dnia pada śnieg i jest cudownie biało i jest do tego przeraźliwie zimno. Ale nie wolno narzekać – liczą się białe Święta. A najbardziej cieszę się, że jest biało, bo moja mama bardzo marzyła o białym puchu, który przykryje cały ogród. Marzenia jak widać się spełniają 🙂

Drugi tydzień grudnia minął nam błyskwiacznie. Paweł nie jest w stanie słuchać już muzyki świątecznej, a w aucie katujemy wszystko poza taką nutą… no cóż nawróci się i na to! Póki co, jak mnie zgubi w sklepie, to idzie prosto na dział z ozdobami świątecznymi, bo wie gdzie jestem; mało tego, jak się stresowałam, to sam mnie tam prowadził! Cudownego mam tego przyszłego niedoszłego męża, a może jednak doszłego 😉

Najważniejszym punktem grudniowego czasu przygotowań jest choinka. Udało nam się znaleźć piękną, gęstą i równą choinkę. Oczywiście żywą i pachnącą. Stanęła w salonie i została przywiązana do sufitu! Cóż dom psiarzy, w dodatku jest u nas szczeniak – ona nie miała prawa przetrwać. Aby jednak przetrwała do Świąt i cieszyła nasze oko, to Paweł przywiązał ją – żyłki nie widać w ogóle i gdybyśmy nie powiedzieli nikomu, to by nawet nie zostało to zauważono.

Ubieranie choinki, to moja ulubiona czynność. W tym roku postawiliśmy na granatowo – srebrny wygląd. Dodatkowo ozdobiłam choinkę bombkami z mojego rodzinnego domu i jest to dla mnie mega wzruszającego. Kawałek domu rodzinnego w naszym górskim domu. Z wieloma tymi bombkami wiążą się wspomnienia, które powodują ciepło na sercu na myśl o nich.

W domu również widać nadchodzące Święta, co cieszy nas bardzo!

Wpadliśmy w wir porządków w domu. Zaraz po tym, jak przemeblowaliśmy sypialnię:

to zabraliśmy się za spiżarnię. Postanowiliśmy ją w końcu uporządkować, bo niby miejsca jest dużo, ale brakowało tam tylko dziada z babą!!! Jest okres przedświąteczny i na półkach musimy mieć dużo wolnego miejsca żebyśmy  mogli ustawiać tam jedzenie. Spiżarnia to nieogrzewana jeszcze część domu i są tam 4 stopnie – jak w lodówce! Ale psie rzeczy muszą gdzieś stać, więc stara psy mają swoją szafkę na jedzenie!!! Zapasy puszek, smakołyków, gryzaków itp. w końcu leżą w jednym miejscu 🙂

Oczywiście nie może u nas zabraknąć zimowych spacerów. Kocham to miejsce gdzie mieszkamy za wszystko, ale chyba najbardziej za bialutki śnieg i za czyściutkie pieski!!! Serio wracamy ze spaceru i psy są uprane i śnieżnobiałe. Czy sypie śnieg, czy świeci słońce – spacer musi być. Kto oglądał ostatnie InstaStories ten wie doskonale o czym mówię.

Udało nam się zakupić w zasadzie wszystkie prezenty. Po części spakowałam je już i stoją w sypialnie czekając na Wigilię. Nie mogą stać pod choinką, bo Merida na bank ukradłaby coś z nich i wyniosła na posłanie, aby zjeść to, co niekoniecznie jest jadalne. Wciąż uczymy jej, że nie wszystko należy do niej ale mamy czas 🙂

No i najmniej przyjemna część tego tygodnia, to wyniki rtg Pawła, który popsuł sobie kręgosłup. Czekamy na dalszą diagnostykę, a póki co ratuje się ćwiczeniami, w których bardzo pomaga mu Merida. Tu jednak fot się nie doczekacie, bo ja zazwyczaj śpię, jak on ćwiczy 😉 Prosimy jednak o trzymanie kciuków za to, aby rehabilitacja i ćwiczenia pomogły!

Instagram

Dołącz do nas