Kocham Cię – 25.05.2017

Jeżeli czegoś bardzo pragniesz, to dostaniesz to od losu. Ale nie za darmo, a jedynie swoją ciężką pracą. To zdanie towarzyszyło jej od zawsze. Jak czegoś bardzo pragnęła, to robiła wszystko co możliwe aby dopiąć swego.

Tak było z lotem do Nowego Jorku. Całe lato pracowała przy zbiorach owoców by odłożyć pieniądze, aż poleciała. To na lotnisku poznała Karola, kiedy to ciągnęła walizkę, gadała przez telefon i próbowała pić kawę. Wpadła na niego z impetem i oblała kawą. Do telefonu wybąkała tylko „sorki Ewela, ale chyba poznałam największe ciacho ever!”. Kawę wypili już razem, wymienili się numerami gg i każde poleciało w swoją stronę – on do Krakowa, a ona na spotkanie z Wielkim Jabłkiem.

Siedząc w kuchni śmiali się w głos z tego wspomnienia.

– Melka, a jak ja bym Cię wtedy opieprzył i poszedł sobie wściekły, to poleciałabyś za mną? Melka zrobiła się czerwona niczym pomidor i odparowała – Doskonale wiesz, że wyznaję zasadę, że za facetami, tramwajami i autobusami się nie gania. W życiu bym za tobą nie pobiegła! Zresztą za żadnym facetem bym nie pobiegła!

Karol uśmiechnął się i poszedł pod prysznic. Mela długo się wahała, ale jednak pożądanie wygrało. Lubiła sex pod prysznicem, ciepła lejąca się woda i ręce Karola błądzące po jej ciele. Kiedy fala rozkoszy rozlewała się po jej ciele, kiedy myślami była gdzieś w niebycie rozległo się wycie psów i dzwonek do drzwi. Lekko rozczarowana okręciła się ręcznikiem, a Karol poszedł otworzyć.

Jakież było jej zdziwienie, kiedy zeszła do salonu i odkryła wielkie pudło. – Bo zawsze chciałaś taki, to kupiłem. Karol była bardzo zadowolony z siebie i jednocześnie tajemniczy. Melce nie trzeba było dwa razy powtarzać, bo niczym dziecko w Boże Narodzenie dopadła do kartonu i zaczęła go rozpakowywać.

Paczka była niemal tak duża jak ona i cholernie ciężka. Kiedy wreszcie udało się rozerwać karton, to zaczęła skakać jak szalona i krzyczeć, jakby zobaczyła zwycięski kupon lotto. W środku znalazła piękny drewniany fotel na biegunach. Był zniszczony, wymagał wielu napraw, ale był taki piękny, amerykański. Od dawna szukała takiego, przeszukiwała setki stron, ale koszt odnowionego powalał ją. A teraz miała go! – Gdzieś ty go wynalazł? Jak mogłam go nie znaleźć? Karol wzruszył ramionami – Ma się te umiejętności Mel!

Kiedy 4 dni później Melania pakowała Maca do torby i niechętnie jechała do Warszawy Karol obiecał jej, że zajmie się fotelem. Z kubkiem gorącej kawy, nową playlistą na iPhonie i bułkami z serem ruszała w podróż do wydawnictwa. Nie miała ochoty na tą wizytę, ale naczelna uparła się, że na spotkaniu z Rozalią musi być osobiście. Wszak miała pokazać materiał z jej nowego domu na wsi.

Mela zastanawiała się, co taka wymuskana dziunia może robić na wsi? Po czym uświadomiła sobie, że jeszcze kilka miesięcy wstecz jej głowę zaprzątały nowe szpilki od Manolo Blahnika i nowa kolekcja okularów przeciwsłonecznych Prady. Dziś głowę zaprzątała jej jedynie lista zakupów rzeczy najpotrzebniejszych – zasłony, kapy, nowa pościel, którą znalazła na Instagramie i kalosze, ale nie kolejne Huntery a typowe gumofilce do ogrodu. Czuła się już jak wieśniaczka pełną gębą, a walonki miały dopełnić tego obrazu.

– Ewela słuchaj będę za 4 godzinki mniej więcej w redakcji, a potem idziemy na pizzę, co? Po drugiej stronie telefonu słychać było trzaskanie, fukanie i wreszcie z otchłani wydobył się głos jej ukochanej przyjaciółki.

– Melka pizza u mnie i przynieś 2 butelki wina, albo lepiej 3. Marek wy… tu zamiast dalszego ciągu wypowiedzi swojej psiapsi usłyszała wielki szloch.

– Gdzie jest Marek? Uspokój się i mów! Jak jego fujara powędrowała na zielone pastwiska, to przysięgam, że zabiję frajera!

– Wyniósł się! A ja go kocham! Wiem, że jestem głupia ale muszę ci pokazać tego maszkarona, którego będzie teraz unieszczęśliwiał. Pomieszka na jej koszt, pobajeruje i pójdzie znowu do innej. Musimy opić to, że jestem wolna! Chociaż muszę Ci powiedzieć, że to nowe ciacho w pracy zaczyna mi się podobać. Dobra muszę lecieć, bo siedzę w kiblu dla niepełnosprawnych i chyba mnie szukają, bo służbowy kom dzwoni 6 raz. O 18.00 u mnie, tylko pamiętaj o winie! Kocham, jedź bezpiecznie.

Mela zaczęła śmiać się w głos i jednocześnie odetchnęła z ulgą. Od 2 lat powtarzała przyjaciółce, że jej facet to debil a ta nie chciała jej w ogóle słuchać. Mówiła, że jest dobry w łóżku, robi dobre kolacje i wybiera fajne miejscówki na wakacje. Ale na pytanie czy on ją na pewno kocha nie umiała odpowiedzieć.

Z Eweliną poznały się w przedszkolu. Weszły jednocześnie do sali, obie wystraszone. I tak już im zostało – podstawówka razem, liceum razem i studia też wybrałyby razem, ale Mela nie umiała kompletnie rysować. I tak po raz pierwszy w życiu rozdzieliły się po 16 latach. Ale rozłąka nie trwała długo, bo ciotka Eweliny wyjechała i zostawiła jej mieszkanie. Oczywiście zamieszkały razem, bo jakby inaczej. Dopiero pojawienie się Karola i potem Mareczka zmusiło je do zamieszkania oddzielnie.

A teraz? A teraz mieszkały 550 km od siebie i rozmawiały przez telefon przynajmniej raz dziennie i wymieniały tysiące słów na messengerze. Same się czasem dziwiły, że tylko fizyczność je różni, a w ogóle to miały być bliźniaczkami, tylko bocian się pomylił.

Za Łodzią Mela zadzwoniła do Karola. Włączyła się jednak poczta. Była pewna, że gada z klientem i oddzwoni za chwilę. Włączyła ulubioną plylistę podróżną i zawyła „To nie ja byłam Ewą” wraz z Edytą na całe gardło.

Drugi telefon do Karola wykonała przed zjazdem do Mordoru. Tym razem również włączyła się poczta głosowa. Odgoniła wszystkie złe myśli i zaparkowała pod redakcją. Była lekko spóźniona i wiedziała, że naczelna nie będzie zachwycona. Ale trudno, założyła swoje ukochane szpilki i weszła do High Heels. Poczuła się dziwnie patrząc na tych wszystkich ludzi. To już nie była jej bajka, ale wiedziała jak ważna jest kasa. Nie mogli sobie teraz pozwolić na jej rezygnację z etatu. Wyjęła z torby iPhona, spojrzała na uśmiechniętą twarz Karola, wyciszyła dźwięk i weszła wprost na naczelną i Rozalię.

Share: