Zima w górach jest absolutnie przepiękne. Zdjęcia zawsze zachwycają, co okazujecie lajkami i komentarzami! Bardzo Wam dziękujemy za każde miłe słowo o naszym (niemal) idealnym miejscu do życia. A jak to jest z tą naszą zimą poza kadrami?

góry z psem

Wstaję rano i już wiem – śniegu jest od groma. Widzę ośnieżone zbocza Gór Izerskich, białe dachy domów… pod ciepłą kołdrą wstrząsa mną dreszcz :/ Uwielbiamy śnieg – wszystko jest bielutkie i piękne, psy chodzą czyste, a ich białe kryzy są bieluśkie niczym wyprane w Vizirze. Biały puch przykrywa wszystko i jest niezwykle miły dla oka. To co, zabieram Was na śnieżnobiały dzień z nami 😉

dom w górach

Rano zawsze wypuszczamy psy na siqpę do ogrodu, a my w tym czasie robimy kawę i staramy się wysypać ostatnie ziarnka piachu spod powiek. Otwieram drzwi i do wiatrołapu wsypuje się śnieg! Mhm. To będzie cudowny dzień – ciekawe czy wyjedziemy samochodem z posesji? Psy jednak nie martwią się takimi rzeczami, radośnie wypadają do ogrodu i zaczynają bawić się w śnieżnego berka.

W całym domu pachnie kawą. Ostatnio mam fazę na orzechowe latte, Merida zresztą też 😉 Kubek przyjemnie parzy dłonie, a w kaloryferach pojawia się ciepło. Idziemy na górę i siadamy przed oknem tarasowym. Widzimy stąd psy, widzimy stąd Szrenicę i Śnieżne Kotły – idealne miejsce na poranną kawę. Szczelnie opatulam się kocem, a twarz wystawiam do ciepłego słońca. Taką zimę lubimy najbardziej!

dom w górach

Po kawie wpuszczamy psy, karmimy towarzystwo i siadamy do pracy. Śnieg za oknem zaczyna prószyć, padać i w końcu sypie tak, że nie widać nic. Zaczynam się zastanawiać co mamy do jedzenia i czy powinnam nastawić chleb do pieczenia 😀 To oczywiście żart, ale mając w perspektywie odśnieżanie podjazdu, to chyba jednak wolę upiec ten chleb 😉

Kiedy śnieg przestaje sypać, postanawiamy udać się na spacer z dziewczynami. W śniegu po łydki idziemy na naszą łąkę, gdzie psice na pewno zmęczą się bieganiem. Zakładam ciepłe śniegowce, opatulam szyję grubym szalikiem, zakładam czapę, a na nią kaptur. Wyglądając niczym członek zimowej wyprawy na K2 – tuptamy na spacer. Łąka położona na zboczu jest idealnym miejscem na zmęczenie fizyczne piesków. Dziewczyny biegają, szukają śladów,bawią się w berka. Biegają w kopnym śniegu za śnieżkami , które rzuca im Paweł. Robimy naszą standardową trasę i zmarznięci wracamy do domu.

góry z psem

Jak na ludzi gór przystało łapiemy za łopaty i odśnieżamy podjazd. Musimy jakoś wyjechać do sklepu… wyjazd na drogę jest pod górkę, więc poza odśnieżeniem  musimy posypać podjazd popiołem (soli nie używamy ze względu na psy!). Ale żeby nie było zbyt optymistycznie, to wyjeżdżam i przy zawracaniu zakopuję auto w śniegu! Trochę nam zajmuje zanim odkopiemy i wyjedziemy, ale UDAJE SIĘ! Po lodowisku dojeżdżamy do sklepu. Kiedy czytam, że w mieście zima zaskoczyła drogowców i było ślisko, to uśmiecham się pod nosem. Tu zimą to norma, autobusy dojeżdżają górskimi drogami do domów położonych na zboczach. Zupełnie inne realia, których 2 lata temu musieliśmy się nauczyć. Do garażu za to wjeżdżamy z rozpędu, bo na podjeździe lodowisko i kopny śnieg, który zdążył już zasypać świat. Efekt jest taki, że kolejny raz musimy odśnieżać taras 😉

zima w gorach

Siadamy na kanapie i gapimy się na padający za oknem śnieg. Zimowa herbata z pomarańczą, goździkami i sokiem malinowym smakuje wybornie. Idealnie rozgrzewa w ten zimowy wieczór. Teraz jeszcze tylko wypuścić psy na wieczorny sik. Tylko jak je obudzić i wyciągnąć spod koca?

zima w górach

Instagram

Dołącz do nas