Ucieczka z miasta – od dziecka była moim marzeniem. Całe wakacje spędzałam poza domem, ale najbardziej lubiłam jeździć na Mazury. Ukochana Krutyń była moją przystanią, a położone tuż obok Gałkowe najwspanialszym miejscem, jakie mogłam sobie wymarzyć. Mazury miały być moją destynacją.

ucieczka z miasta

A później rzuciłam się w wir warszawskiego życia studenckiego, a później bycia korposuczem i plan ucieczki na wieś był tak abstrakcyjny, jak podróż na księżyc. Tak było do czasu. Bo w tzw. międzyczasie poznałam mojego obecnego „nie męża” i wspólnie zaczęliśmy eksplorować góry. I tak zrodziła się myśl ucieczki w góry – tylko jak my związani zawodowo z miastem mielibyśmy to zrobić?

karkonosze z psem

Plan porzuciliśmy i skupiliśmy się na szukaniu dom pod Warszawą, ale wciąż w leśnych okolicach. Cały czas jednak dążyliśmy do tego aby nie pracować na etacie. Chcieliśmy niezależności, czasu na spacery z psami po lesie, na podróżowanie. Jednak nadal skupialiśmy się na życiu w mieście lub pod nim. Aż do czasu – do czasu wyjazdu w góry. Po nim skupiliśmy się na możliwości ucieczki tutaj, ale jak wiadomo proste to nie jest. Kolejne wakacje spędziliśmy w Karpaczu, a 5 miesięcy później mieszkaliśmy już u podnóża Śnieżnych Kotłów.

ŻYCIE W MIEŚCIE

Byliśmy zmęczeni ciągłą gonitwą za autobusem, stojąc kilometrami w kolejkach w sklepach, przepychaniu się z tłumem. Byliśmy zmęczeni ciągłym rozliczaniem nas z tego co już zrobiliśmy w pracy, a co jeszcze. Raporty – śniły mi się po nocach.

Mój organizm buntował się i chorowałam częściej niż to powinno mieć miejsce – wieczny katar, ból gardła, stany podgorączkowe. Miałam problemy ze spaniem, budziłam się i zastanawiałam czy zrobiłam już wszystko co miałam do zrobienia. Wrzucona w kierat korporacji miałam dość, serdecznie dość!

ucieczka z miasta

Podobnie rzecz miała się z Pawłem – ciągły stres, zarządzanie budżetem firmy, odpowiedzialność za ludzi, za funkcjonowanie jego kawałka firmy. Oboje zestresowani, wystarczyła iskra i wojna była gotowa. Działa wiecznie były gotowe, wymierzone w przeciwnika. Wiedzieliśmy, że jak czegoś nie zmienimy, to czeka nas psychiatryk. To był moment krytyczny, w którym postawiliśmy wszystko na jedną kartę! Zostawiliśmy etaty i zaczęliśmy życie na swoim.

UCIECZKA Z MIASTA

Po wszystkich stresach związanych z kupnem domu, wynajęciem warszawskiego lokum i przeprowadzką zamieszkaliśmy w naszej górskiej osadzie.

ucieczka z miasta

Na początku łatwo nie było – stary poniemiecki dom, który nie był ocieplony jak należy. Zderzenie wyobrażenia o życiu tutaj z rzeczywistością. Trochę nas to frustrowało, przyznaję, że 2 czy 3 razy mówiliśmy o tym, że to może był błąd, że ta przeprowadzka to durna fanaberia. Ale szybko nam to mijało i znów ścieraliśmy się z codziennością.

Wbrew codzienności i tego, jak sobie z nią radziliśmy, to ucieczka z miasta dała nam wiele spokoju. Pewnie nie raz i nie dwa słyszeliście, że życie w zgodzie z rytmem przyrody jest lepsze. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, ale tak jest. Nagle okazało się, że zauważamy jak rozwijają się rośliny w ogrodzie, jak dojrzewają pąki, jak pojawiają się owady, nauczyliśmy się jakie ptaki nas odwiedzają. Wiecie co jest świetną terapią? Obserwowanie ptasiej matki, która przylatuje z tłustymi robalami do swoich dzieci. To wciąga lepiej niż Niewolnica Isaura!

ucieczka z miasta

Dzięki spacerom i przebywaniu na świeżym powietrzu przestałam chorować. W ciągu tych 2 lat byłam przeziębiona 2 razy! Za każdym razem z powodu wyjścia zimą do ogrodu z mokrymi włosami… tak wiem, to mało mądre! Zahartowaliśmy się oboje i kiedy nasi goście zakładają bluzy, my wciąż siedzimy w krótkim rękawie. Na spacery chodzimy przynajmniej raz dziennie na dłuższy (oczywiście są okresy, kiedy mamy dużo pracy i wówczas spędzamy cały dzień w ogrodzie z psami, które pilnują sarenek za płotem). Świeże powietrze, którego mamy tu pod dostatkiem jest super terapią tlenową! Polecamy każdemu z Was.

Jednak najważniejszą zmianą jak zaszła w nas po przeprowadzce tutaj jest spokój wewnętrzny. Nie pędzimy nigdzie, nie spieszymy się na każdym kroku. Mamy czas na spokojne wypicie kawy, na zjedzenie śniadania i spokojną rozmowę. Zasypiamy bez problemów i śpimy. Nie siedzimy całymi nocami, bo nerwowa bezsenność nas zżera. Nie mamy nad sobą szefa, który wiecznie czegoś chce, który wymaga nadgodzin właśnie wtedy, kiedy spieszymy się do lekarza czy wyprowadzić psa. Potrzebujemy ciszy i spokoju – proszę bardzo. Hamak aż się prosi aby poleżeć na nim z książką. I cisza… ona leczy najlepiej. Nikt nie krzyczy, nie ma szumu pędzących aut, kierowcy nie trąbią na siebie nerwowo.

ucieczka z miasta

 

Czy gdybyśmy cofnęli się w czasie i musieli podjąć tą decyzję raz jeszcze, a byli bogatsi o nasze doświadczenia – ZROBILIBYŚMY TO WCZEŚNIEJ! Jeżeli zastanawiacie się czy uciekać z miasta na wieś, to zdecydowanie Wam polecamy. Miasto jest fajne, ale wieś jeszcze fajniejsza, i mówię to ja urodzona warszawianka! Ucieczka z miasta, to nasza najlepsza decyzja 🙂

 

foto ptaka: Magda Zalewska hodowla Uszaki

  • Jestem w sumie w tej samej sytuacji. Tylko bez „nie męża”. I po prostu nie do końca potrafię dopasować ostatni element układanki – jak nie umrzeć z głodu po takiej przeprowadzce. Niby istnieje praca zdalna, ale jakoś tego nie widzę 😀

    • zwidokiemnagory

      Można pracować zdalnie, można mieć swoją firmę a można pracować w okolicy nowego miejsca zamieszkania. Myślę, że można to wszystko ogarnąć i znaleźć coś odpowiedniego dla siebie 🙂

Instagram

Dołącz do nas