Ringo? Nigdy nie była to moja ulubiona rozrywka. Owszem grałam w nie podczas wyjazdów na kolonie (nie pytajcie kiedy to było!!!), ale żebym powiedziała, że jest to fajne? No co Wy! Zdecydowanie wolałam grać w siatkówkę! Zatem, co miało mnie skłonić do zakupu ringo psom?

Pierwsze zetknięcie z Pullerem mieliśmy jakiś czas temu, kiedy to moje zdjęcie zajęło pierwsze miejsce (Samochwała w koncie stała!!!), a nagrodą były m.in. Pullery. Przyszło do nas piekne fioletowe ringo w rozmiarze MIDI i okazało się idealne do zabaw dla naszego trio. Śnieg po kolana, a dziewczyny ganiają po ogrodzie w najlepsze.

Czym jest zatem zabawka, która od lat podbija serca psów i ich właścicieli? Puller to nic innego, jak „piankowe” ringo, które psy kochają! Po pierwszym wzięciu w ręce wydawało mi się, że nie może żyć dłużej niż 5 minut. W duchu cieszyłam się, że wygrałyśmy je i wydałam na nie ani złotówkiOczami wyobraźni widziałam rozczłonkowanego Pullera i psy, które biegają z jego kawałkami. I wiecie co? ZAWIODŁAM SIĘ!!!

Zawiodłam się bardzo na Pullerze, bo przeżył przeciąganie się nim psów! Ba przeżył również szarpanie się nas z psami! Byłam w stanie podnieść psa wiszącego na nim i nie popsuł się! Jak on śmiał zawieść mnie tak i zostać w całości?! Nie wiem, do prawdy nie wiem jak to się stało…

Kiedy zatem w tej edycji Plebiscytu TOP FOR DOG Puller został zgłoszony, to poprosiłam o możliwość przetestowania mniejszego rozmiaru. Dlaczego? Bo wydaje mi się, że MIDI jest dla corgi idealny do zabaw grupowych, natomiast MINI będzie idealny do zabaw człowiek v. pies.

Muszę Wam powiedzieć, że moje przeczucia sprawdziły się. Puller MINI jest dla nas idealny do nagradzania Meridy, kiedy to wykonuje komendy. Za przyjście z końca ogrodu, za odwołanie znad strumienia, z łąki obok – dostaje w nagrodę Pullera. Dużo wygodniej się go jej nosi, a szarpanie nim nadal jest wygodne i bezpieczne dla moich rąk.

Puller ma jeszcze jedną wspaniałą właściwość – NIE TONIE! Dzięki temu mogę dziewczynom bezpiecznie rzucać go zarówno w naszym potoku, jak i w naturalnym oczku wodnym na środku pola (nasze ostatnie odkrycie!!!). Dziewczyny chętnie aportują i uciekają z nim, mocząc nasze nogi 🙂

Idealną zabawką do wody jest również Liker. To piłka, w naszym wypadku na sznurku, którą otrzymaliśmy wraz z Pullerem do testów. Piłka jest wykonana z tego samego „piankowego” materiału. Wiedząc, że fioletowe ringo przetrwało, to dałam jej szansę. Jakie wnioski? Piłka dzięki sznurkowi lata daaaleeeeeeko i nie tonie. Jako sierota muszę przyznać się do tego, że pierwszym razem rzuciłam tak mocno, że przerzuciłam przez zbiornik wodny! Ma się to krzepę w rękach, co?!

Starcie Puller v. Liker wygrywa?! PULLER! Ale to dlatego, że dziewczyny mogą go nosić grupowo, natomiast Likera mogą nosić tylko pojedynczo. Nie pozwalam psom szarpać się za sznurek i tu piłka przegrywa. Jako zabawka wodna też u nas wygrywa Puller. Jest mi wygodniej go podnosić. Dla piłki jednak plus za dalekie loty!

Szał „na Pullera” jest dla nas jak najbardziej zrozumiały. Jednak należy pamiętać, że jest to zabawka a nie gryzak. Nie zostawiamy z nim psa sam na sam, bo tego Puller może nie przeżyć 😉

To co? Pozostaje nam życzyć Wam dobrej zabawy!

Instagram

Dołącz do nas