6 stycznia 2017 będzie dla nas jednym z najważniejszych dni w życiu naszej rodziny. To właśnie tego dnia opuściliśmy Warszawę i wyruszyliśmy do naszego nowego domu, który znajduje się na pograniczu Karkonoszy i Gór Izerskich. To było najważniejsze wydarzenie roku 2017, które determinowało też wszystkie inne wydarzenia. Przeprowadzka oznaczała ni mniej ni więcej tylko to, że miniony rok obfitował w dobre chwile! Zapraszamy Was na podsumowanie tego, co udało nam się zdziałać w minionym roku, a także napiszemy słów kilka o tym, jaki ma być nasz rok 2018.

Rok 2017 zaczęliśmy w Stolicy wśród kartonów, pakowania się i radości. Spędziliśmy Imprezę Sylwestrową w najlepszym, bo własnym gronie ludzko – psim, rozpisując naszą Bucket List. Wypiliśmy wino, więcej wina, zjedliśmy, obejrzeliśmy filmy i poszliśmy spać! No co, starzy już jesteśmy 😉

Pierwsz tydzień roku 2017 był nerwowy, załatwialiśmy miliony formalności – m.in. musieliśmy przyjechać do Jeleniej Góry podpisać papiery różne różniaste. Noc z 5 na 6 stycznia pamiętam dokładnie – pakowaliśmywciąż rzeczy, a jednocześnie rozkładaliśmy część mebli naszym lokatorom. Nie spaliśmy wcale! Od samego ranka pakowaliśmy wszystko do samochodu – tu kolejny raz wielkie dzięki dla Sylwka, który pomógł nam <3 Pierwsi z Wawy wyjechali z naszym dobytkiem rodzice, a dopiero po południu wyruszyliśmy my. Tabor cygański, który być może mijaliście wówczas na A2 lub S8 to byliśmy właśnie my! Do naszego nowego domu dotarliśmy wieczorem, gdzie z kolei przybył brat Pawła (Łukasz dzięki wielkie) i pomógł rozpakować auto, nosić meble, kartony, pudła i pudełeczka,walizki i masę innych rzeczy. Do tej pory zastanawiam się, jak my zmieściliśmy to wszystko w 50m2 naszego warszawskiego mieszkania?!

Początek roku upłynął nam na ogarnianiu siebie, domu, psów i okolicy. Musieliśmy nauczyć się efektywnie palić w piecu, wymienić stare nieszczelne drzwi, zaizolować ściany w części pomieszczeń, uszczelnić tu i ówdzie, no i oczywiście ustawianie, przestawianie, rozpakowywanie kartonów itp. Zima upłynęłam nam pod hasłem „ogarnianie domu i eksplorowanie okolicy”.

Wiosna to czas porządków w ogrodzie. My zabraliśmy się do tematu bardzo poważnie – przekopaliśmy pryzmy trawy i pokrzyw, wycięliśmy krzaczory, zasypaliśmy ziemią i obsialiśmy trawą plac betonu, noi walczyliśmy z chwastami. Przydomowe doniczki otrzymały kolorowe bratki i surfinie. Rozpoczęliśmy również nierówną walkę z kretem – raz było lepiej, raz było gorzej – jednak kostki do WC wygoniły krecisko z naszego ogrodu skutecznie. Jeżeli poszukujecie skutecznego, ale bezpiecznego dla zwierząt sposobu, to takie PRLowkie kostki do WC są idealne. Krety nienawidzą tego „zapachu”, zresztą my też nie 😉

Lato przyniosło nam dalsze prace w domu i w ogrodzie, a także szczeniaczki – Szczęśliwa Siódemka Karkonoskich Smoków zawitała na świat 21 czerwca. Bardzo dużo pracy, ale też wiele radości. W międzyczasie staraliśmy się systematycznie pracować w ogrodzie – never ending story! Wszystkie maluchy w nowych domach mają cudownych ludzi, którzy kochają je najbardziej na świecie. Została z nami Merida, którą musieliśmy wychować – trudne zadanie!

Jesień, to z kolei czas, który nam mocno poprawił poczucie bezpieczeństwa. Wstawiliśmy część ogrodzenia, a także bramę wjazdową. Mam nadzieję, że pamiętacie bramę, w której wykuty jest cardigan 😉 Dzięki temu nasze psy przestały chodzić za zwierzyną w świat. Odwiedzają nas nadal jelenie, a my widzimy tylko czasami zdemolowane fragmenty ogrodzenia, czy zjedzone rośliny. Ale to już niedługo, bo wiosną zamierzamy dokończyć temat ogrodzenia od strony strumienia. Wówczas będzie jeszcze spokojnie!

Zima, która w tym roku jest wyjątkowo lekka przyniosła ostatnie remontowe tematy. Wstawiliśmy ostatnie okna, które w tym roku mieliśmy wstawić. Dzięki temu znowu poprawiła się izolacja domu i od razu jest cieplej. Możemy śmiało powiedzieć, że sezon remontowo – wykończeniowy zwieńczony jest sukcesem. Jesteśmy bardzo dumni z tego, co udało nam się zrobić w domu w tym roku!

 

Jeżeli chodzi o wędrowanie, to zrobiliśmy w tym roku z psami ponad 2500km na nóżkach!!! Chodziliśmy po Izerach i Karkonoszach – zarówno po polskiej, jak i po czeskiej stronie. Biegaliśmy po górach, jeździliśmy na rowerach, a to dopiero początek. Kto wie, może kiedyś zaprzęg jakiś będziemy mieć? Wyobraźcie sobie takie cardigany ciągnące sanie 😉 Na razie jednak zostaniemy przy rowerach i hulajnodze!

Udało nam się też rozpocząć eksplorację Czech. Odwiedziliśmy kilka fajnych miejsc, które tylko utwierdziły nas w przekonaniu, że to bardzo ładny kraj. Staramy się wybierać malutkie i kameralne miejsca, które mają klimat i nie ma w nich tłumu turystów.

Czy to był dobry rok? No pewnie, że tak!

A jaki będzie rok 2018?! Czy mamy plany? No pewnie, że mamy. Nie wliczamy w to chudnięcia, siłowni, zdrowej diety… Planujemy wyjazdy, wędrowanie, odkrywanie nowych tras i o tym wszystkim będziemy Wam pisać! Wszak po to tego bloga prowadzimy – chcemy Was inspirować do odkrywania nowych miejsc z Waszymi czworonogami. Sprawy remontowe, to kolejne punkty naszej listy na ten rok – wymiana pieca, ruszenie strychu i przełożenie tam podłogi, a także chcemy otworzyć skosy i je zaadaptować. Na pewno mamy co robić w tym roku!

Ale mamy też plany, o których nie możemy teraz powiedzieć ani słowa. 3 punkty, które zdeterminują ten rok! To co 2018 możemy podać sobie rękę, przybić piątkę i zaprzyjaźnić się? 😉

Instagram

Dołącz do nas