Szelki u nas pojawiły się wraz z bieganiem z psami, a także podczas wyjść w góry, kiedy to psy obowiązkowo muszą być ma smyczy. Szelek u nas w domu nigdy nie jest za dużo, a każde kolejne chętnie przetestujemy. Powiem Wam szczerze, że znalezienie odpowiednich szelek dla psów na nibynóżkach, to nie lada wyczyn. Czy zatem te od Maxi Zoo dały radę?

Szelki Szelki Dogs Creek Outdoor Gear łudząco przypominają szelki True Love Front Range, a i materiał z którego są wykonane wydaje się identyczny. Czy ma to dla mnie znaczenie? Absolutnie żadne! Ważna jest dla mnie jakość tych produktów i ją docelowo będę oceniać.

Szelki do testów przypadły najpierw Twiggy, a następnie Bibie. Dziewczyny noszą bardzo zbliżony rozmiar, więc nie było problemu z dopasowaniem. Od Maxi Zoo otrzymałyśmy czarne szelki Dogs Creek Outdoor Gear w rozmiarze M. Na początku byłam trochę zawiedziona, bo wymarzyłam sobie zielone szele, które widziałam w sieci. No ale, jak się nie ma co się lubi, to się człowiek przekonuje o wyższości czarnych szelek nad kolorowymi 😉

Rozmiar szelek, które otrzymaliśmy to Mki. Na naszych psach są one niemal całkowicie zmniejszone. Ale dały się idealnie dopasować i według mnie leżą najlepiej ze wszystkich szelek jakie do tej pory posiadamy. Bardzo ładnie przylegają i nie przekręcają się ani o centymetr. Jestem tym faktem bardzo mile zaskoczona, bo większość szelek jednak jakieś tam ruchy wykonuje, a dopasowanie ich zajmuje zazwyczaj więcej czasu. Te szelki są jakby szyte na miarę moich psów.

Szelki  Dogs Creek Outdoor Gear posiadają na pasku piersiowym kółeczko z siateczkową kieszonką, gdzie możemy przypiąć i schować identyfikator. To bardzo fajna sprawa, bo identyfikator nie przeszkadza przy przypinaniu smyczy przy górnym kółeczko, jak również adresówkę można schować w kieszonkę i nie ulegnie ona zniszczeniu podczas zabaw i gonitw. Pod spodem szelek znajdziemy również miejsce na podpisanie ich – numer kontaktowy itp. Jednak pamiętajmy, że mało osób będzie szukało kontaktu na spodniej części szelek. Kółeczko z przodu może również służyć nam jako zapięcie szelek easy-walk. Nigdy nie korzystałam z takiej opcji, ale może kiedyś Yumcia dostąpi tego zaszczytu 😉

Na górze szelek mamy wygodną rączkę, które w zasadzie nie potrzebowałam do tej pory. Nawet zastanawiałam się kiedy mogłabym jej użyć przy nisko zawieszonym psie, do którego i tak muszę się schylić albo ukucnąć. Nic bardziej mylnego – rączka ma naprawdę dobre zastosowanie. Po pierwsze pomaga mi przy wkładaniu brudnej po spacerze Bibuni do auta. Pies na nibynóżkach ma problem żeby wskoczyć samodzielnie do bagażnika, więc ta opcja jest super! Po drugie pomoc przy przechodzeniu przez strumień. Można mokrego psa podnieść trochę za rączką i samemu nie być mokrym od stóp do głów. Nie taka głupia ta rączka, jak myślałam do tej pory 😉 No i jest jeszcze kółeczko do zaczepu smyczy. Bardzo ładne czarne, tylko łatwo schodzi z niego farba. Nic nie poradzę na to i mówiąc szczerze, to przywykłam już do tego, że czarne karabińczyki i czarne okucia szelek/obroży nie są trwałe.

Czy szelki Dogs Creek Outdoor Gear nadają się na wypady w teren? Jak najbardziej. Biba biegała w nich z nami po górach, zdobywała szczyty, jak również kąpała się w potoku (schną dosyć szybko). Jaka jest zatem największa zaleta tych szelek? Są czarne!!! Nigdy nie chciałam czarnych szelek, ale przy nisko zawieszonych psach, pierwszy raz mam szelki, które nawet po bieganiu w błocie można uprać i nie widać na nich wtartego w spodni pasek brudu!!! Teraz moje życie i moja estetyka weszła na nowy, wyższy poziom!

Instagram

Dołącz do nas