WrocLove

by , on
Wrz 25, 2014

Wczoraj wczesnym rankiem albo jak kto woli w środku nocy, o 4.30 (ja wybieram tą drugą formę i moje psy też), wyruszyliśmy w drogę do Wrocławia. Mieliśmy tam razem z P. spotkania biznesowe. Oczywiście, jak to w takich chwilach się zdarza psy pojechały z nami. Spotkania podzieliśmy – ja do południa a P. po południu. Plan był prosty – po moich spotkaniach krótkie spotkanie z naszą znajomą Panią Alicją i jej PONem, a następnie do naszej wrocławskiej rodziny. Plan zrealizowaliśmy w 100%.

Spacer z Agatą i Fado po wałach nad Widawą był super. Psy się wykąpały, wyszalały i były zadowolone z życia. Po południu czekała nas podróż powrotna – czyli kolejne 4 godziny w aucie. Nie jest to długo ale 2 razy dziennie to lekka przesada 😀

Słów kilka o naszym podróżowaniu z psami. Biba &Yuma nauczone są jazdy autem od pierwszych tygodniu pobytu u nas – Yumcia podróżowała już w młodszym wieku bo wraz ze swoją mamą i rodzeństwem była na wczasach nad Bugiem.

Biba jeździła bardzo dużo i bardzo często. Mieszkaliśmy we Wrocławiu kiedy dołączyła ona do naszego ludzkiego stada. Trasę Wrocław-Warszawa i Warszawa-Wrocław pokonywała setki razy. W Warszawie jeździła na spacery do lasu wraz ze swoją mamusią, ciocią i braciszkiem. Jak podrosła to wiele weekendów spędzaliśmy w podróży krótszej lub dłuższej.

Yuma jeździła również od małego ale z trochę mniejszym nasileniem. Miała jakieś 3 miesiące kiedy pierwszy raz wybraliśmy się z nią w dłuższą podróż i przez pierwsze 10 minut szczekała na Bibę, na nas, na to co się dzieje za oknem. Na szczęście to było pierwsze i zarazem ostatnie takie 10 minut w aucie.

Psom hasło:jedziemy i do wozu kojarzą się z wyprawą do lasu, na jakiś super spacer, z wyprawą w super miejsca. Nie mają czasu na spotkanie po drodze na parking z żadnym psem, znajomym, ba nawet na siku nie mają czasu bo pędzą do auta 😀

Nasze psy jeżdżą albo w bagażniku albo na tylnej kanapie w specjalnej płachcie i zaopatrzone w szelki i pasy bezpieczeństwa. Za dużo psów podczas wypadków uciekło w szoku… Szelki dla naszych dziewczyn również zostały wybrane specjalne samochodowe. Niestety podczas hamowania ciało nabiera masy i szelki muszą to wytrzymać. W bagażniku natomiast jadą jak jest duża ekipa i wszyscy muszą się zmieścić – i ludzie i psy i do lasu – czyli blisko.

Nie robimy przerw co 2 godziny – moje psy po prostu zasypiają w aucie i przesypiają całą drogę!!! Owszem zatrzymując się na stacji benzynowej wyprowadzamy psy z wozu – na większości stacji są trawniki i można z psami wyjść, podać wodę itp.

Po dotarciu na miejsce docelowe najczęściej jest od razu długi spacer. Chyba, że dojeżdżamy w środku nocy to tylko szybko i spać. Za to rano skoro świt lecimy na plażę albo spacer do lasu czy dookoła jeziora.

Podsumowując:
przyzwyczajać psa do jazdy musimy od małego, zabierajmy psiaka na krótkie wycieczki na spacer – niech mu się auto kojarzy z przyjemnością. Choroba lokomocyjna – nie miałam nigdy takiego problemu z żadnym z naszych psów. Wszystkie psiaki zawsze podróżowały z nami autem i zawsze wszystko było w najlepszym porządku. Może to kwestia jazdy już kilkutygodniowych szczeniaków?

Życzymy Wam wielu cudownych wspólnych wypraw!

Poniżej kilka fot z wałów na Widawą:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Instagram

Instagram has returned invalid data.

Dołącz do nas