Jedyne, czego mężczyznom zazdroszczę, to – wbrew temu co głosił Freud – nie penisa, ale zdolności do zasypiania wszędzie, w każdych warunkach i na czas dowolny.

Trudno się nie zgodzić z tym twierdzeniem. Ja również zazdroszczę ale nie tylko im ale również sobie. Od jakiegoś czasu bowiem zrobiło nam się w łóżku ciut ciaśniej. Dołączyła do nasze sypialnianego stada Yuma.

Jest to zjawisko niezwykle ciekawe, ponieważ dostarcza nam w nocy nowych doznań. Yuma jest Jasiem Wędrowniczkiem.Wędruje sobie w nocy po łóżku i najczęściej ląduje za naszymi głowami, leżąc wzdłuż zagłówka. Ale ma również z zwyczaju nie zważać czy idzie po kimś czy nie – ważne żeby dotrzeć do celu i się ułożyć wygodnie.

Efekt jest taki:

  • Biba – wyrwana ze snu rzuca się na małą półprzytomnie z olbrzymim jazgotem budząc przy okazji nas
  • Paweł – nakrywa się poduszkami, które ciut amortyzują Yumowe łapy ale jednocześnie powodują dobijanie się upierdliwca, który właśnie po drodze przypomniał sobie, że kocha i musi to okazać soczystym liźnięciem po twarzy
  • Ja – śpię tak żeby miała  miejsce za mną i nie szła po głowie

I tak oto sypiamy sobie noce całe (prawie).

P.S. W nogach jest jeszcze miejsce ale do nowej sypialni będziemy robić większe łóżko 😉

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.
  • Dobre! Dobrze, że Meruś wskakuje tylko na chwilę, a potem sam z własnej woli wybiera swoje łoże. Zimą od czasu do czasu wskakuje się ugrzać. 😉

Instagram

Instagram has returned invalid data.

Dołącz do nas