Śniadanie zjedzone, poranna kawa wypita, Bibulec nakarmiony – można wyruszać. Kierunek – Święta Katarzyna. 

Tu zostawiamy samochód na parkingu pod zespołem klasztornym bernardynek. Parking malutki ale wyżej zakaz wjazdu… tu ropoczynamy wędrówkę na Łysicę. 612 m n.p.m. ale podejścia są całkiem fajne… w sypkim śniegu idzie się ciężko. Na samym początku napotykamy na groby-pomniki pomordowanych przez hitlerowców, a następnie na przepiękną drewnianą kapliczkę Św. Franciszka oraz na źródełko Św. Franciszka. Następnie podejścia – strome i można się zmęczyć. Wejście mogę porównać do wejścia na Ślężę od strony Sobótki. Można się zmęczyć. Po najbardziej stromych podejściach są ławeczki, na których możba odpocząć – cóż teraz były zasypane kopami śniegu… no i Biba poganiała nas cały czas naprzód 🙂 Doceramy na szczyt – tu czeka niespodzianka – kopiec na szczycie, z którego można zobaczyć kawałek krajobrazu. Pogoda dopisuje – cały czas świeci słonko. Dalej idziemy powoli w dół – Wierzchołek Agaty zwany również Zamczyskiem i do przełęczy Kakonińskiej i dalej do przełęczy świętego Mikołaja. Znajduje się tu bardzo malownicza drewniana kapliczka z figurką św. Mikołaja. Tu kończymy nasz marsz i zawracamy. Niestety szlak zwany Białym Gościńcem był zasypany więc musieliśmy zawrócić i tą samą drogą wspiąć się na Łysicę i potem już tylko przyjemne „zbieganie” na dół. Bibulec zachwycony padł już w aucie. Wychodząc z hotelu zostawiliśmy ją – nawet nie zeszła z łóżka (otworzyła jedynie oko)… Ahhh góry jak wy cudne!!! 

 

 

 

 

 

 

 

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Instagram

Instagram has returned invalid data.

Dołącz do nas