Dziś w po mojej kilkudniowej chorobie wyruszyliśmy do lasu. Ale najpierw byliśmy na zakupach po kość dla Biby – piękna, wielka, z mięsem i pachnąca. Żeby wyjść na spacer mieliśmy problem, ponieważ młoda usiadła pod lodówką i nie miała najmniejszego zamiaru się ruszyć. Po długich pertraktacjach udało się pannicę przekonać i opuściliśmy dom 😉 Już w połowie drogi Biba niecierpliwie wyglądała przez okno i czekała aż auto się zatrzyma. W końcu pojawił się las i wielka ekscytacja. Było bieganie, patyczkowanie, węszenie, i jeszcze bieganie. Dawno nie było takiego szaleństwa jak dziś… Wniosek płynie z tego taki, że nie mogę chorować 😀

a po spacerze czekała wymarzona kość 🙂 (już zjedzona zresztą)
Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Instagram

Instagram has returned invalid data.

Dołącz do nas