Dziś wstałyśmy rano, tzn. ja wstałam bo Biba pilnowała kanapy żeby nikt nie ukradł. Patrzyła na mnie podejrzliwie po czym udała się do sypialni i zajęła cieplutkie miejsce na poduszce. Wypita kawa i możemy ruszać. Biba na hasło: jedziemy na spacer do Luny i Lakisi w podskokach pędziła do drzwi wyjściowych.
Najpierw pojechałyśmy po Agę i 3 rude pembroki, a później po jeszcze jednego gościa dzisiejszego spaceru. Krzysiek wraz z Bułą i Kiziorem również postanowił spalić świąteczne przysmaki 🙂

Dojechaliśmy do Kampinosu i cała ferajna wypadła żeby się ganiać i biegać, biegać, biegać… a nawet potropić zwierzynę. Było mokro ale spacer bardzo udany.

Nawet najmniejsza kluseczka – Milton był zachwycony roztopami i pędził środkiem napotkanych kałuży.
Spotkaliśmy też zimnego jegomościa, który nie przyadł Bibie do gustu, ale jak się okazało, że owy stwór  rozdaje patyki to dała się ułaskawić.

Teraz wróciliśmy do domu i zalegamy na kanapie zbierając siły przed kolejną wyprawą.

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Dwoje ludzie, 4 cardigany i domek w Karkonoszach. Brzmi jak bajka? Zapewniamy Cię, że nie. Zapraszamy do naszego świata psów, gór i wiejskiego życia.

Instagram

Instagram has returned invalid data.

Dołącz do nas